{"id":1,"date":"2019-11-08T17:22:11","date_gmt":"2019-11-08T17:22:11","guid":{"rendered":"https:\/\/www.byczynski.pl\/?p=1"},"modified":"2019-11-10T15:33:39","modified_gmt":"2019-11-10T15:33:39","slug":"hello-world","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/www.byczynski.pl\/?p=1","title":{"rendered":"Zwierciade\u0142ko"},"content":{"rendered":"\n<p> <\/p>\n\n\n\n<p>\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0 <img loading=\"lazy\" width=\"609\" height=\"671\" class=\"wp-image-14\" style=\"width: 150px;\" src=\"https:\/\/www.byczynski.pl\/wp-content\/uploads\/2019\/11\/zwierciadelko2.png\" alt=\"\">W bajkowej krainie, tu\u017c obok t\u0119czowego mostu, tam gdzie s\u0142oneczko chodzi spa\u0107, a ksi\u0119\u017cyc przeciwnie mieszka po drugie stronie \u017cy\u0142a sobie ma\u0142a dziewczynka. Martusia, bo tak mia\u0142a na imi\u0119, by\u0142a oczywi\u015bcie ksi\u0119\u017cniczk\u0105 dla swoich rodzic\u00f3w. Co ciekawe, by\u0142a r\u00f3wnie\u017c ksi\u0119\u017cniczk\u0105 dla swojej babci oraz tysi\u0105ca poddanych w zamku. Jednym s\u0142owem by\u0142a jak najbardziej prawdziw\u0105 ksi\u0119\u017cniczk\u0105 z krwi i ko\u015bci. Mia\u0142a zamek, ma\u0142y pa\u0142acyk dla go\u015bci, karet\u0119 i konika do porannych przeja\u017cd\u017cek. <\/p>\n\n\n\n<p>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp; Takie zalety bycia ksi\u0119\u017cniczk\u0105 wymienia\u0142\njako g\u0142\u00f3wne jej brat Zyzio.&nbsp; On jak ka\u017cdy\nprawdziwy ch\u0142opak lubi\u0142 zupe\u0142nie inne rzeczy. Na przyk\u0142ad wyprawy na koniec\nzamku razem z kolegami, bitwy na miecze, \u015bciganie si\u0119 z cieniem do samego ko\u0144ca\ndziedzi\u0144ca. \u015aciga\u0107 si\u0119 lubi\u0142 r\u00f3wnie\u017c ze swoim przyjacielem Bolkiem. Niestety\nby\u0142 on synem dzielnego rycerza i od najm\u0142odszych lat jego rol\u0105 by\u0142o r\u00f3wnie\u017c na\nrycerza si\u0119 szkoli\u0107. Od rana \u0107wiczy\u0142 strzelanie z \u0142uku, fechtunek oraz jazd\u0119\nkonn\u0105. <\/p>\n\n\n\n<p>Zyziowi to wcale\nnie przeszkadza\u0142o, chocia\u017c chcia\u0142 \u017ceby Bolek mia\u0142 troch\u0119 wi\u0119cej czasu na ich\nwsp\u00f3lne zabawy tak jak dawniej. Jako \u017ce tata Zyzia by\u0142 najprawdziwszym kr\u00f3lem,\nm\u00f3g\u0142by rozkaza\u0107 Bolkowi przerwa\u0107 \u0107wiczenia i nakaza\u0107 zabaw\u0119. Ale co to za\nkolega, kt\u00f3rego si\u0119 zmusza do wy\u015bcig\u00f3w. Bolek by\u0142 pewien, \u017ce pewne rzeczy\ntrzeba zostawi\u0107 takimi jakie s\u0105. <\/p>\n\n\n\n<p>Ogl\u0105da\u0142 zatem\n\u0107wiczenia Bolka z pewnej odleg\u0142o\u015bci i sam \u0107wiczy\u0142 drewnianym mieczem udawane\nwalki ze smokiem. Zgadza si\u0119 w kr\u00f3lestwie Zyzia i Martusi \u017cy\u0142y najprawdziwsze\nsmoki.&nbsp; Smok Heliodor z kt\u00f3rym walczy\u0142\nZyzio mia\u0142 zielone \u0142uski, wielkie oczy, straszne z\u0119biska, na g\u0142owie smocze\nwyrostki, no i co najwa\u017cniejsze ogon. Potrafi\u0142 te\u017c zia\u0107 ogniem, przynajmniej na\ntyle, \u017ceby rozpali\u0107 ognisko na urodzinowym przyj\u0119ciu. Mo\u017cna by rzec, smok jak\nmalowany. Jednak mia\u0142 on te\u017c pewne wady. By\u0142 malutki, bo wielko\u015bci Zyzia.\nSi\u0119ga\u0142 ledwo do studni, ale mo\u017ce to lepiej bo by jeszcze wpad\u0142. <\/p>\n\n\n\n<p>W ka\u017cdym razie,\ndoskonale nadawa\u0142 si\u0119 do walk Zyzia. Kto wie, kiedy ksi\u0105\u017c\u0119 podro\u015bnie mo\u017ce to\nsamo stanie si\u0119 ze smokiem. Heliodor te\u017c nie do ko\u0144ca m\u00f3wi\u0142 tak jak wszyscy.\nKomunikowa\u0142 si\u0119 doskonale w swoim smoczym j\u0119zyku, a w ludzkim nie do ko\u0144ca jak\nwszyscy mieszka\u0144cy kr\u00f3lestwa. <\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Gi\u0144 smoku\nobiboku! &#8211; wykrzycza\u0142 Zyzio swoj\u0105 s\u0142ynn\u0105 sentencj\u0119, z kt\u00f3rej by\u0142 znany na ca\u0142ym\ndziedzi\u0144cu. <\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Niaaaam &#8211;\nodpowiedzia\u0142 spokojnie smok.<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Gi\u0144 maszkaro!\nJestem rycerzem i uwolni\u0119 ci\u0119 ksi\u0119\u017cniczko z \u0142ap tej zielonej bestii. <\/p>\n\n\n\n<p>Smok ziewn\u0105\u0142 i ze\nspokojem skomentowa\u0142:<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Lubi\u0119 \u017caby. <\/p>\n\n\n\n<p>Zyzio nieco\nze\u017alony przerwa\u0142, walk\u0119. <\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Helciu musisz\nbardziej si\u0119 wczu\u0107 w rol\u0119. Ja uratuje ksi\u0119\u017cniczk\u0119, a ty giniesz przebity\nmieczem. <\/p>\n\n\n\n<p>O tak. <\/p>\n\n\n\n<p>Zyzio po\u0142o\u017cy\u0142 si\u0119\nna traw\u0119 i udawa\u0142 agonie zm\u0119czonego smoka walk\u0105. Wychodzi\u0142o mu to naprawd\u0119\ndobrze z ma\u0142ym wyj\u0105tkiem. Spodnie by\u0142y ca\u0142e umorusane od trawy. <\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Brudne spodni,\nhi, hi. Zyzio dostanie oj, oj \u2013 za\u015bmia\u0142 si\u0119 smok. <\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; No widzisz, jak\nty by\u015b si\u0119 przewr\u00f3ci\u0142 to by nic takiego nie by\u0142o. Masz zielon\u0105 sk\u00f3r\u0119 i \u0142uski,\nzielonej trawy nie b\u0119dzie wida\u0107 \u2013 fukn\u0105\u0142 ksi\u0105\u017ce.<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; P\u0142ywa\u0107 lubi\u0119\nja, walka nie dobra \u2013 odpar\u0142 smok.<\/p>\n\n\n\n<p>Zyzio lubi\u0142\nHelcia i nie chcia\u0142 sprawia\u0107 mu przykro\u015bci, ale pragn\u0105\u0142 chocia\u017c raz prze\u0107wiczy\u0107\nwalk\u0119 ze smokiem. <\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; No trudno mo\u017ce\nnast\u0119pnym razem b\u0119dzie bardziej smoczo tak jak w ksi\u0105\u017ckach -mrukn\u0105\u0142 pod nosem\nZyzio.<\/p>\n\n\n\n<p>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp; Dziedziniec zamku budzi\u0142 si\u0119 do \u017cycia.\nWojsko czy\u015bci\u0142o bro\u0144, a ch\u0142opi dowozili jedzenie na wieczorn\u0105 uczt\u0119. Ch\u0142opcy\nstajenni wyprowadzali najpi\u0119kniejsze klacze i ogiery na porann\u0105 toalet\u0119.\nWspania\u0142e zapachy ciast powoli rozchodzi\u0142y si\u0119 z kr\u00f3lewskiej piekarni. Nawet\nogrodnicy sprawili si\u0119 pi\u0119knie, przynosz\u0105c wazony z bajecznie kolorowymi\nro\u017cami. <\/p>\n\n\n\n<p>Bolek sko\u0144czy\u0142\n\u0107wiczenia i przygl\u0105da\u0142 si\u0119 razem z Zyziem i Helciem co si\u0119 b\u0119dzie dzia\u0142o. <\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; No, no. Zyzio\ntwoja siostra b\u0119dzie mia\u0142a pi\u0119kne urodziny. Kt\u00f3re to? Ju\u017c sz\u00f3ste? \u2013 zapyta\u0142\nBolek.<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Zgadza si\u0119.\nJeszcze chwila i b\u0119dzie z niej prawdziwa ksi\u0119\u017cniczka \u2013 odpar\u0142 ksi\u0105\u017c\u0119.<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; To teraz nie\njest prawdziwa? &#8211; zdziwi\u0142 si\u0119 Bolek. <\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Jest prawdziwa,\ntylko \u017ce jeszcze ma\u0142a. To tak jak r\u00f3\u017ca, kt\u00f3r\u0105 musi si\u0119 rozwin\u0105\u0107 i b\u0119dzie \u2026-\nzamy\u015bli\u0142 si\u0119 Zyzio, bo brak\u0142o mu s\u0142owa.<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Jeszcze\nprawdziwsza r\u00f3\u017c\u0105 &#8211; Bolek parskn\u0105\u0142 \u015bmiechem. <\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Raczej r\u00f3\u017c\u0105 z\npi\u0119kniejszymi p\u0142atkami i wi\u0119kszymi kolcami &#8211; odpowiedzia\u0142 r\u00f3wnie\u017c ze \u015bmiechem\nZyzio. <\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; To co\npobiegniemy razem z Helciem nad rzek\u0119? Jest tak ciep\u0142o. Nad rzek\u0105 znajdziemy\nodrobin\u0119 cienia i ch\u0142odu od wody \u2013 zapyta\u0142 przysz\u0142y rycerz.<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Helcio\nbiegniemy nad rzek\u0119, idziemy pop\u0142ywa\u0107 \u2013 zawo\u0142a\u0142 ksi\u0105\u017c\u0119.<\/p>\n\n\n\n<p>Stworowi nie\ntrzeba by\u0142o dwa razy powtarza\u0107. Wystrzeli\u0142 jak z procy. Mia\u0142 silne smocze nogi,\na na zakr\u0119tach m\u00f3g\u0142 pomaga\u0107 sobie ogonem. <\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Helcio pierwszy\n&#8211; smok oznajmi\u0142 triumfalnie i wskoczy\u0142 hyc do wody. <\/p>\n\n\n\n<p>Ch\u0142opcy\nprzybiegli oczywi\u015bcie kilka chwil po Helciu zm\u0119czeni jak kr\u00f3lewskie harty na\npolowaniu. <\/p>\n\n\n\n<p>Zasapany Zyzio\nwskaza\u0142 na rzek\u0119. <\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Zobacz Bolek,\non jest chyba bardziej krokodylem, bo p\u0142ywa jak ryba w wodzie. <\/p>\n\n\n\n<p>Popisy p\u0142ywackie\nwprawia\u0142y koleg\u00f3w w os\u0142upienie. Smok potrafi\u0142 na jednym oddechu p\u0142ywa\u0107 pod wod\u0105\nwiele minut i jeszcze przy tym goni\u0107 ryby. Bolek rozmarzy\u0142 si\u0119. <\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Ja te\u017c bym tak\nchcia\u0142. P\u0142ywa\u0107 ca\u0142ymi dniami, ugania\u0107 si\u0119 za rybkami. Nie \u0107wiczy\u0107 codziennie z\ntym g\u0142upim mieczem, a p\u00f3\u017aniej strzela\u0107 z \u0142uku, je\u017adzi\u0107 konno i tak w k\u00f3\u0142ko\n-westchn\u0105\u0142.<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Jak to?\nMy\u015bla\u0142em, \u017ce chcesz by\u0107 rycerzem, nosi\u0107 tarcz\u0119 i kiedy kr\u00f3lestwo wzywa i\u015b\u0107 na\nwojn\u0119 \u2013 zdziwi\u0142 si\u0119 ksi\u0105\u017c\u0119.<\/p>\n\n\n\n<p>&nbsp;&#8211; Nie by\u0142em nigdy na wojnie, ale m\u00f3j ojciec\nzawsze powtarza, \u017ce wojna jest straszna. I \u017ce trzeba robi\u0107 wszystko, aby do\nniej nie dosz\u0142o \u2013 odpowiedzia\u0142 Bolek. <\/p>\n\n\n\n<p>Spojrza\u0142 na\nprzyjaciela i zapyta\u0142:<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; A ty czemu\nw\u0142a\u015bciwie nie szkolisz si\u0119 na rycerza ?<\/p>\n\n\n\n<p>Zyzio wzruszy\u0142\nramionami i opowiedzia\u0142:<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Kr\u00f3l si\u0119 nie\nzgadza. Mam zosta\u0107 uczonym m\u0119drcem. Do ko\u0144ca \u015bwiata czyta\u0107 wielkie zakurzone\nksi\u0105\u017cki i pomaga\u0107 poddanym w potrzebie. To jest strasznie nudne. Wol\u0119 ju\u017c z\nwami biega\u0107 na \u0142\u0105k\u0119 lub chocia\u017c nad rzek\u0119 jak dzisiaj.<\/p>\n\n\n\n<p>\u015awierszcze cicho\ngra\u0142y, a s\u0142oneczko mocno przypieka\u0142o lekko ju\u017c czerwone buzie Zyzia i Bolka.\nZapachy \u0142\u0105ki rozchodzi\u0142y si\u0119 falami, pchane lekkim zefirkiem po najdalszych\nzakamarkach rzeki. Ma\u0142e rybki rysowa\u0142y kr\u0119gi na wodzie pr\u00f3buj\u0105c z\u0142apa\u0107\nsmakowite owady. Ka\u017cde \u017cyj\u0105tko chwali\u0142o \u017cycie tu i teraz. Rzeka by\u0142a w\u0105ska, ale\nnurt pot\u0119\u017cny. A\u017c dziw \u017ce Helcio p\u0142ywa\u0142 kompletnie bez wysi\u0142ku. Mo\u017ce to ogon\ndawa\u0142 mu tak\u0105 przewag\u0119 w wodzie.<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Ale jest\nprzyjemnie. Zobacz, te ma\u0142e listki na wodzie kr\u0119c\u0105 si\u0119 jak na karuzeli. Mo\u017ce my\nte\u017c jeste\u015bmy takimi ma\u0142ymi listkami i kto\u015b nas teraz obserwuje \u2013 powiedzia\u0142\nZyzio.<\/p>\n\n\n\n<p>Bolek\nodpowiedzia\u0142 po d\u0142u\u017cszym namy\u015ble:<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Musia\u0142 by mie\u0107\nstrasznie du\u017ce oczy, albo by\u0107 bardzo wysoko na niebie. Lata\u0107 jak orze\u0142 albo\njeszcze wy\u017cej &#8211; za\u015bmia\u0142 si\u0119. <\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Wiesz wracaj\u0105c\ndo twoich marze\u0144. Mo\u017ce popro\u015b kr\u00f3la, o zmian\u0119 decyzji. Powiedz, \u017ce chcia\u0142by\u015b\nby\u0107 rycerzem, a nie siedzie\u0107 zamkni\u0119ty w wie\u017cy z ksi\u0105\u017ckami. Jeszcze ci si\u0119\nplecy popsuj\u0105 od ci\u0105g\u0142ego garbienia. W ko\u0144cu kr\u00f3l, to r\u00f3wnie\u017c tw\u00f3j tata i na\npewno chce dla ciebie jak najlepiej. <\/p>\n\n\n\n<p>Dyskusj\u0119 przerwa\u0142\nHelcio, kt\u00f3ry wyskoczy\u0142 na brzeg trzymaj\u0105c w smoczym pysku ryb\u0119. Rozchlapa\u0142\nprzy okazji mn\u00f3stwo wody i wywo\u0142a\u0142 ma\u0142\u0105 fal\u0119 przyp\u0142ywu. Mokra trawa skrzy\u0142a si\u0119\nw s\u0142oneczku wszelkimi kolorami zieleni. Koledzy cofn\u0119li si\u0119, \u017ceby nie zamoczy\u0107\nci\u017cemek wod\u0105. <\/p>\n\n\n\n<p>Stw\u00f3r zg\u0142odnia\u0142.\nMa\u0142o kto jednak wiedzia\u0142, \u017ce by\u0142 jaroszem i lubi\u0142 tylko warzywa, a w\nszczeg\u00f3lno\u015bci broku\u0142y i marchewki. Ryb\u0119 z\u0142owi\u0142 dla draki, \u017ceby sprawdzi\u0107 czy da\nrad\u0119. Helcio cz\u0119sto zachowywa\u0142 si\u0119 jak ma\u0142y dokazuj\u0105cy ch\u0142opiec, pomimo swej\newidentnie smoczej natury. <\/p>\n\n\n\n<p>Ch\u0142opcy\npostanowili wypu\u015bci\u0107 ryb\u0119, wzbudzaj\u0105c tym samym pop\u0142och rak\u00f3w i \u017cab na brzegu\nrzeki. Stworzonko najad\u0142o si\u0119 strachu, a przyjaciele r\u00f3wnie\u017c g\u0142odni postanowili\nwr\u00f3ci\u0107 do zamku na obiad. <\/p>\n\n\n\n<p>Zd\u0105\u017cyli przej\u015b\u0107\nju\u017c kawa\u0142ek drogi, gdy Helcio kt\u00f3ry posiada\u0142 najczulszy s\u0142uch ze wszystkich\nus\u0142ysza\u0142 stukot k\u00f3\u0142.<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Stuka ko\u0142o &#8211;\npokaza\u0142 swoj\u0105 smocz\u0105 \u0142apk\u0105.&nbsp;&nbsp; <\/p>\n\n\n\n<p>Ko\u0142o rzeki,\ngo\u015bci\u0144cem jecha\u0142 w\u00f3z kupiecki. Po d\u0142u\u017cszej chwili na horyzoncie pokaza\u0142 si\u0119\nwo\u017anica. Na zydelku siedzia\u0142a pi\u0119kna dziewczyna powo\u017c\u0105c dw\u00f3jk\u0105 karych ogier\u00f3w.\nKonie by\u0142y zadbane i ich g\u0142adka sier\u015b\u0107 skrzy\u0142a si\u0119 czekoladowym odcieniem w\ns\u0142o\u0144cu. Rzadki to widok na go\u015bci\u0144cu. Konie poci\u0105gowe raczej s\u0105 raczej\nprzysadziste, umorusane i zm\u0119czone. Te wprost przeciwnie. Tryska\u0142y energi\u0105, a\nnie jedna kr\u00f3lewska stajnia nie pogardzi\u0142a by r\u00f3wnie przepi\u0119knymi zwierz\u0119tami. <\/p>\n\n\n\n<p>Dziewczyna kt\u00f3ra\npowozi\u0142a zaprz\u0119giem zapyta\u0142a: <\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Witajcie! Czy\nna kr\u00f3lewski zamek to dobrze jad\u0119?&nbsp; <\/p>\n\n\n\n<p>Bolek jak\nnajstarszy czu\u0142 si\u0119 w obowi\u0105zku opowiedzie\u0107 jako pierwszy. <\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Tak, to dobra\ndroga. Tam na rozstaju trzeba skr\u0119ci\u0107 w kierunku alei d\u0119b\u00f3w. <\/p>\n\n\n\n<p>Dziewczyna,\nwydawa\u0142a si\u0119 sympatyczna. Mia\u0142a smag\u0142\u0105 sk\u00f3r\u0119, kruczo czarne w\u0142osy, czarne oczy\ni pi\u0119kne ostre rysy twarzy. Jej uroda by\u0142a nader egotyczna na kr\u00f3lestwo, gdzie\ns\u0142o\u0144ce jest tylko latem, a przez reszt\u0119 roku raczej trudno si\u0119 tak opali\u0107.\nWygl\u0105da\u0142a jak kr\u00f3lewna z zamorskiej krainy.<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Mo\u017ce\npodjedziecie ze mn\u0105 do zamku na wozie i poka\u017cecie mi drog\u0119? \u2013 zaproponowa\u0142a.<\/p>\n\n\n\n<p>Ch\u0142opcom nie\ntrzeba by\u0142o powtarza\u0107 dwa razy. Ch\u0119tnie wgramolili si\u0119 na w\u00f3z wskakuj\u0105c przez\nko\u0142o do \u015brodka. Na drewnianym zydelku zabrak\u0142o miejsca dla wszystkich, ale\nHelcio spokojnie maszerowa\u0142 obok wozu. Dla niego widocznie takie wozy z bud\u0105\nwysok\u0105 na sze\u015b\u0107 \u0142okci by\u0142y zupe\u0142nie normaln\u0105 atrakcj\u0105. <\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; To wasz smok? &#8211;\nzapyta\u0142a nieznajoma, daj\u0105c znak lejcami koniom do podr\u00f3\u017cy. <\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; On nie jest\nnasz \u2013 odpowiedzia\u0142 Zyzio. &#8211; To po prostu Helcio i nie wiem czyj on jest. Od\nkiedy pami\u0119tam by\u0142 zawsze ze mn\u0105. Kiedy\u015b przywi\u00f3z\u0142 go tata dalekiej podr\u00f3\u017cy, a\nteraz ju\u017c jest i nigdzie si\u0119 nie wybiera. <\/p>\n\n\n\n<p>Smok kroczy\u0142\nsobie dumnie i nawet konie przesta\u0142y parska\u0107 na jego widok. Jego sk\u00f3ra zd\u0105\u017cy\u0142a\nju\u017c wyschn\u0105\u0107 i skrzy\u0142a si\u0119 wszelkimi odcieniami zieleni. <\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Wiesz &#8211;\nodezwa\u0142a si\u0119 dziewczyna &#8211; w kraju z kt\u00f3rego przyjecha\u0142am smoki s\u0105 bardzo cenne,\na takie kt\u00f3re m\u00f3wi\u0105 nasz\u0105 ludzk\u0105 mow\u0105 po prostu nie znane. Masz cennego\nprzyjaciela wiesz? \u2013 spojrza\u0142a znacz\u0105co na ksi\u0119cia.<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Oczywi\u015bcie \u017ce\nwiem -odpar\u0142. Mo\u017cna zawsze na niego liczy\u0107 w k\u0142opotach. <\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Pomagacie\nsobie? -zapyta\u0142a.<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Jak mnie m\u0119cz\u0105\nna obiedzie warzywami, to Helcio jednym k\u0142apni\u0119ciem wybawia mnie z k\u0142opotu. Raz\npami\u0119tam, \u017ce zjad\u0142 brukselk\u0119 swoj\u0105, moja i jeszcze by pewnie da\u0142 rad\u0119 szpinak\nzje\u015b\u0107 \u2013 Roze\u015bmia\u0142 si\u0119 Zyzio i doda\u0142 &#8211; On za to nie lubi frytek i oddaje mi\nswoje. <\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Pierwszy raz\ns\u0142ysz\u0119, \u017ceby smok nawet tak ma\u0142y jad\u0142 warzywa \u2013 zdziwi\u0142a si\u0119 dziewczyna<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; No dobrze a w\ntwojej krainie co jedz\u0105 smoki? \u2013 zapyta\u0142 ksi\u0105\u017c\u0119.<\/p>\n\n\n\n<p>Pewnym g\u0142osem\nnieznajoma odpowiedzia\u0142a:<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Owieczki,\noczywi\u015bcie. <\/p>\n\n\n\n<p>Zyzio oniemia\u0142 ze\nzdziwienia. Jako\u015b nie m\u00f3g\u0142 sobie wyobrazi\u0107 przyjaciela w roli po\u017ceracza owiec.\nSpojrza\u0142 z wozu w d\u00f3\u0142 i zobaczy\u0142 jak jego zielony kolega zbiera przydro\u017cne\nkwiatki i uk\u0142ada z nich bukiecik. Wymienia\u0142 w\u0142a\u015bnie maki na stokrotki, gdy\nwzrok m\u0142odego ksi\u0119cia spotka\u0142 rozmarzone oczy Helcia. <\/p>\n\n\n\n<p>Jako\u015b mu ta\ndziewczyna przesta\u0142a si\u0119 podoba\u0107. Po ka\u017cdym zdaniu ta podr\u00f3\u017c stawa\u0142a si\u0119 coraz\nbardziej nie przyjemna. <\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Kto jest twoim\ntat\u0105, je\u015bli mo\u017cna zapyta\u0107 ? Musi to by\u0107 jaki\u015b bardzo znany podr\u00f3\u017cnik skoro\nprzywi\u00f3z\u0142 ci tak niezwyk\u0142y prezent jak smok- zapyta\u0142a.<\/p>\n\n\n\n<p>Bolek zd\u0105\u017cy\u0142 go\nkopn\u0105\u0107 w kostk\u0119, ale Zyzio te\u017c si\u0119 ju\u017c domy\u015bli\u0142, \u017ce lepiej by\u0107 ostro\u017cnym z t\u0105\nnieznajom\u0105. Zawsze dostawa\u0142 czerwonych uszu przy k\u0142amstwie, ale nie mia\u0142\nwyj\u015bcia. Mo\u017ce ta dziewczyna nie wiedzia\u0142a o jego uszach ?<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; M\u00f3j tata jest\naptekarzem i przywozi proszki na b\u00f3l g\u0142owy&nbsp;\nkorzenie na porost w\u0142os\u00f3w z zamorskich krain \u2013 odpowiedzia\u0142. Bolka\nzamurowa\u0142o, ale nic nie pisn\u0105\u0142. Te\u017c mu si\u0119 robi\u0142 czerwony, ale za to nos kiedy\nk\u0142ama\u0142. <\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Jak pani ma\nw\u0142a\u015bciwie na imi\u0119? &#8211; zapyta\u0142<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Racja, nie\nprzedstawi\u0142am si\u0119 jestem, Pola \u2013 powiedzia\u0142a i skin\u0119\u0142a lekko g\u0142ow\u0105.<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Mi\u0142o mi mam na\nimi\u0119 Zyzio, a to m\u00f3j przyjaciel Bolek \u2013 uk\u0142oni\u0142 si\u0119 i doda\u0142 \u2013 a Helcia ju\u017c\npozna\u0142a\u015b. <\/p>\n\n\n\n<p>Smok z ciekawo\u015bci\nprzekrzywi\u0142 g\u0142ow\u0119 s\u0142ysz\u0105c swoje imi\u0119. <\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Polu co\nwieziesz do zamku? \u2013 zapyta\u0142 Zyzio<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Zaczarowane\nlusterka \u2013 odpar\u0142a. Zreszt\u0105 je\u015bli pojedziecie ze mn\u0105 do samego zamku, to mo\u017ce\njedno wam taniej sprzedam. Towar pierwsza klasa &#8211; zamorski. Pokazuje to co\nchcesz widzie\u0107 &#8211; chwali\u0142a si\u0119 Pola. <\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Wy jeste\u015bcie\njeszcze mali, ale doro\u015bli cz\u0119sto chc\u0105 wygl\u0105da\u0107 bardziej m\u0142odo lub chocia\u017c czu\u0107\nsi\u0119 bardziej m\u0142odo \u2013 za\u015bmia\u0142a si\u0119.<\/p>\n\n\n\n<p>&nbsp;Zyzio nie bardzo to rozumia\u0142. Jego tata mia\u0142\nju\u017c siwe w\u0142osy i nigdy nie wspomina\u0142, \u017ceby mu to przeszkadza\u0142o. <\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Nic to mo\u017ce mu\nkupie jedno takie lusterko \u2013 mrukn\u0105\u0142 pod nosem.<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Czy takie\nlusterko nadaje si\u0119 dla m\u0142odszej siostry kt\u00f3ra ma dzisiaj urodziny? \u2013 zapyta\u0142 i\ndoda\u0142 z wielk\u0105 dum\u0105 &#8211; Moja siostra ko\u0144czy dzisiaj sze\u015b\u0107 lat.<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Hmm- zawaha\u0142a\nsi\u0119 Pola- dla niej to lusterko b\u0119dzie zwyk\u0142e. Ma m\u0142od\u0105 bu\u017ak\u0119 i nie zauwa\u017cy\nr\u00f3\u017cnicy. Dla niej to b\u0119dzie \u0142adnie wykonana zabawka i pewnie si\u0119 jej spodoba. <\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Ile kosztuje\ntakie lusterko? &#8211; zapyta\u0142<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Dwa grajcary \u2013\nodpar\u0142a.<\/p>\n\n\n\n<p>Zyzio zap\u0142aci\u0142,\nze swoich oszcz\u0119dno\u015bci urodzinowych. W ko\u0144cu siostr\u0119 ma si\u0119 tylko jedn\u0105 i w\ndodatku m\u0142odsz\u0105. Sprytna sprzedawczyni zwr\u00f3ci\u0142a si\u0119 jeszcze do Bolka:<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Mo\u017ce ty\nm\u0142odzie\u0144cze masz ju\u017c sw\u00f3j obiekt westchnie\u0144 dla kt\u00f3rego ch\u0119tnie kupisz stylow\u0105\napaszk\u0119 albo magiczne lusterko?<\/p>\n\n\n\n<p>Nie bardzo\nzrozumia\u0142 o czym m\u00f3wi Pola i zdziwi\u0142 si\u0119 odrobin\u0119. <\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Pytam si\u0119 czy\nmasz dziewczyn\u0119? \u2013 sprostowa\u0142a. <\/p>\n\n\n\n<p>Ksi\u0105\u017ce u\u015bmiechn\u0105\u0142\nsi\u0119 pod nosem, bo wiedzia\u0142 \u017ce jego kolega wzdycha do pewnej s\u0142u\u017cki na dworze,\nale ona jeszcze o tym nie wie. Bolek odpowiedzia\u0142 wymijaj\u0105co:<\/p>\n\n\n\n<p>&nbsp;&#8211; B\u0119d\u0119 rycerzem. Mam misk\u0119 z wod\u0105 zamiast\nlustra. Poza tym ci\u0105g\u0142e przegl\u0105danie to nic dobrego. <\/p>\n\n\n\n<p>Pola wiedzia\u0142a,\n\u017ce Bolek kiedy\u015b jeszcze do niej przyjdzie lecz na razie czeka\u0142a cierpliwie. <\/p>\n\n\n\n<p>Z daleka by\u0142o\nwida\u0107 ju\u017c zamkowe wie\u017ce. <\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Tu si\u0119 Polu\npo\u017cegnamy \u2013 powiedzia\u0142 Zyzio i doda\u0142 &#8211; \u017cyczymy ci wszystkiego dobrego no i\npowodzenia w handlu. Dzisiaj b\u0119dzie wielkie przyj\u0119cie kr\u00f3lewna obchodzi sz\u00f3ste\nurodziny to i go\u015bci b\u0119dzie bez liku. Bywaj Polu &#8211; ch\u0142opcy uk\u0142onili si\u0119.<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Bywajcie pomocnicy\n\u2013 skin\u0119\u0142a g\u0142ow\u0105.<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211;&nbsp; Tak naprawd\u0119 to mam na imi\u0119 Poliandra, ale\n\u0142atwiej zapami\u0119ta\u0107 Pola. Kto wie, mo\u017ce spotkamy si\u0119 jeszcze kiedy\u015b \u2013\nu\u015bmiechn\u0119\u0142a si\u0119 tajemniczo.<\/p>\n\n\n\n<p><img loading=\"lazy\" width=\"610\" height=\"773\" class=\"wp-image-15\" style=\"width: 150px;\" src=\"https:\/\/www.byczynski.pl\/wp-content\/uploads\/2019\/11\/zwierciadelko-zamek.png\" alt=\"\"> Ch\u0142opcy zeskoczyli z wozu i poszli dalej w kierunku zamku. Chwilk\u0119 p\u00f3\u017aniej do\u0142\u0105czy\u0142 do nich Helcio, r\u00f3wnie\u017c zadowolony z wyprawy. Trzyma\u0142 dzielnie bukiecik z w\u0142asnor\u0119cznie zebranych kwiatk\u00f3w. By\u0142o to o tyle trudne, \u017ce wszystkie smoki maj\u0105 po trzy palce u swych \u0142ap i \u0142atwiej im p\u0142ywa\u0107 ni\u017c zbiera\u0107 kwiatki. Maszerowa\u0142 jednak dzielnie i czeka\u0142 na stosown\u0105 chwil\u0119, by kwiatki wr\u0119czy\u0107 ksi\u0119\u017cniczce. Jak zwykle weszli do zamku przez dziur\u0119 w murze. By\u0142o to tajemne przej\u015bcie o kt\u00f3rym wiedzieli nieliczni. Ka\u017cdy kto przeszed\u0142 na drug\u0105 stron\u0119 l\u0105dowa\u0142 od razu w kr\u00f3lewskim ogrodzie. Przej\u015bcia strzeg\u0142o tylko dw\u00f3ch stra\u017cnik\u00f3w najcz\u0119\u015bciej \u015bpi\u0105cych od zapachu kr\u00f3lewskich r\u00f3\u017c. By\u0142a to tajna kr\u00f3lewska bro\u0144. Ka\u017cdy kto zatrzyma\u0142 si\u0119 w ogrodzie zasypia\u0142 i trzeba by\u0142o go budzi\u0107 mocn\u0105 kaw\u0105. Przemykali si\u0119 tym przej\u015bciem wiele razy i od razu pobiegli na kr\u00f3lewski dziedziniec. <\/p>\n\n\n\n<p>-Halo ch\u0142opcy &#8211;\nzatrzyma\u0142a ich na schodach kr\u00f3lewska niania. &#8211; Obiad ju\u017c dawno podano, prosz\u0119\nmy\u0107 r\u0119ce i na obiad marsz. Helcio, ty te\u017c myj \u0142apki, dla ciebie mamy pyszny\nszpinak. <\/p>\n\n\n\n<p>Smok na s\u0142owo\nszpinak obliza\u0142 si\u0119 ,a chwil\u0119 p\u00f3\u017aniej, wszyscy zajadali ze smakiem w\nkr\u00f3lewskiej kuchni.&nbsp; Kucharka poda\u0142a im\nszczupaka z ziemniakami i warzywami na parze, a dla smoka surowy szpinak.\nWszyscy spodziewali si\u0119 te\u017c ciasta na deser, najch\u0119tniej w kolorze\nczekoladowym.<\/p>\n\n\n\n<p>Bolek w\u0142a\u015bnie\nwypycha\u0142 policzki jak chomik przepysznymi ziemniakami z koperkiem, gdy w\ndrzwiach kuchni pojawi\u0142a si\u0119 Martusia. Najprawdziwsza ksi\u0119\u017cniczka, kt\u00f3ra w\ndodatku ma dzisiaj urodziny. <\/p>\n\n\n\n<p>Musicie wiedzie\u0107,\n\u017ce wszyscy spotykali si\u0119 w kr\u00f3lewskiej kuchni nie tylko na obiad, ale r\u00f3wnie\u017c\nna przyjacielskie pogaduchy. Lubili si\u0119 bardzo i wszyscy przepadali za tymi\nobiadkami. <\/p>\n\n\n\n<p>Rodze\u0144stwo jako\n\u017ce pochodzi\u0142o z kr\u00f3lewskiego rodu, musia\u0142o r\u00f3wnie\u017c si\u0119 pokaza\u0107 na oficjalnym\nobiedzie lub kolacji z kr\u00f3lem i kr\u00f3low\u0105.<\/p>\n\n\n\n<p>Zyzio jednak jak\nka\u017cdy ch\u0142opiec strasznie nie lubi\u0142 takich spotka\u0144, gdzie nawet stra\u017c walczy\u0142a z\nziewaniem. Przychodzi\u0142 jednak dla towarzystwa, \u017ceby mama i tata nie musieli si\u0119\nmartwi\u0107 etykiet\u0105. Jak mu t\u0142umaczy\u0142 jego nauczyciel nie zawsze mo\u017cemy robi\u0107 to\nco chcemy, tylko czasem trzeba robi\u0107 to co wypada. To w\u0142a\u015bnie jest ta etykieta\ni na pewno wymy\u015bli\u0142 j\u0105 jaki\u015b ziewaj\u0105cy doros\u0142y.<\/p>\n\n\n\n<p>Ksi\u0105\u017ce wsta\u0142 i\nwzni\u00f3s\u0142 toast kompotem z wi\u015bni m\u00f3wi\u0105c: <\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Martusiu, nasza\ndroga solenizantko. Dzi\u015b masz urodziny i bardzo ci\u0119 kocham nie tylko dlatego,\n\u017ce jeste\u015b moj\u0105 siostr\u0105, ale dlatego \u017ce si\u0119 z nami bawisz. Nie marudzisz za\nbardzo i masz dla nas czas. Tu mam dla ciebie prezent. Od nas wszystkich, kt\u00f3ry\nkupi\u0142em od zamorskiej dziewczyny, Poliandry. <\/p>\n\n\n\n<p>Martusia a\u017c\nprzyklasn\u0119\u0142a uradowana. <\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Lusterko, jakie\n\u015bliczne, nawet r\u0119koje\u015b\u0107 jest pi\u0119knie zdobiona- zakwili\u0142a z rado\u015bci.<\/p>\n\n\n\n<p>Martusia da\u0142a\nbratu ca\u0142usa za tak pi\u0119kny prezent. <\/p>\n\n\n\n<p>Helcio wyci\u0105gn\u0105\u0142\n\u0142apk\u0119 w kt\u00f3rej trzyma\u0142, zebrane w\u0142asnor\u0119cznie kwiatki i poda\u0142 je dziewczynce<\/p>\n\n\n\n<p>-\u015aliczne, jeste\u015b\nnajs\u0142odszym smokiem na \u015bwiecie \u2013 podzi\u0119kowa\u0142a.<\/p>\n\n\n\n<p>Helcio na pewno\nnie czu\u0142 si\u0119 s\u0142odki, ale przez grzeczno\u015b\u0107 nie zaprzeczy\u0142. <\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Ja mam r\u00f3wnie\u017c\nsw\u00f3j prezent dla ciebie, kt\u00f3ry wybra\u0142em tylko z ma\u0142\u0105 pomoc\u0105 mamy na targu \u2013\npowiedzia\u0142 Bolek podaj\u0105c zawini\u0105tko <\/p>\n\n\n\n<p>Marta odebra\u0142a\nprzepi\u0119kne czerwone wst\u0105\u017cki do w\u0142os\u00f3w.&nbsp;\nPo jej u\u015bmiechni\u0119tej twarzy by\u0142o wida\u0107 jak wielk\u0105 rado\u015b\u0107 sprawili jej\nprzyjaciele. Nie tylko prezentami, ale te\u017c swoj\u0105 obecno\u015bci\u0105. &#8211; Oczywi\u015bcie\nczujcie si\u0119 zaproszeni na oficjalne przyj\u0119cie urodzinowe. B\u0119dzie mn\u00f3stwo go\u015bci,\ntort, kuglarze, kto wie mo\u017ce nawet fajerwerki \u2013 powiedzia\u0142a wzruszona<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Pewnie \u017ce\nprzyjdziemy &#8211; zapewnia\u0142 Zyzio. <\/p>\n\n\n\n<p>Wiedzia\u0142, \u017ce\nsiostra r\u00f3wnie\u017c nudzi si\u0119 na tych oficjalnych urodzinach i chcia\u0142 jej w tym\npom\u00f3c. &#8212; Mo\u017ce przebierzemy si\u0119 za le\u015bne trolle, a Helcio za wielk\u0105 \u017cab\u0119 &#8211;\nzaproponowa\u0142<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Helcio nie chce\nby\u0107 \u017cab\u0105 \u2013 mrukn\u0105\u0142 smok.<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Ja tylko\n\u017cartuje przyjacielu. Mo\u017cesz by\u0107 sob\u0105 i nie musisz si\u0119 przebiera\u0107. No najwy\u017cej\nza\u0142o\u017cysz much\u0119 i kapelusz \u2013 roze\u015bmia\u0142 si\u0119 ksi\u0105\u017c\u0119.<\/p>\n\n\n\n<p>Bolek u\u015bmiechn\u0105\u0142\nsi\u0119 pod nosem wyobra\u017caj\u0105c sobie zielonego smoka z much\u0105 i w kapeluszu. <\/p>\n\n\n\n<p>Zyzia martwi\u0142o\njednak co innego. Od kiedy Martusia dosta\u0142a lusterko, wydawa\u0142a si\u0119 jakby nie\nobecna. Rozmawia\u0142a z nimi, ale co\u015b ca\u0142y czas kaza\u0142o jej zerka\u0107 w to lusterko.\nW&nbsp; my\u015blach pociesza\u0142 si\u0119 \u017ce mo\u017ce si\u0119\nznudzi do jutra i lusterko p\u00f3jdzie w k\u0105t jak reszta prezent\u00f3w. <\/p>\n\n\n\n<p>Po sko\u0144czonym\nobiedzie wszyscy postanowili p\u00f3j\u015b\u0107 na spacer. Brzuszki im ci\u0105\u017cy\u0142y, ale jak\nwiadomo chodzenie jest najlepszym sposobem na spalanie ziemniaczk\u00f3w ze\nszczupakiem. Marta postanowi\u0142a jednak zosta\u0107 w swojej komnacie ze swoim nowym\nprezentem. Odchodz\u0105c trzyma\u0142a swoj\u0105 nowe zabawk\u0119 w r\u0119ku, a reszt\u0119 prezent\u00f3w\nzostawi\u0142a na stole. Bolkowi wida\u0107 zrobi\u0142o si\u0119 przykro, ale jako przysz\u0142y rycerz\nschowa\u0142 smuteczek w kiesze\u0144. Helcio chyba si\u0119 nie obrazi\u0142, bo macha\u0142 jak kot z zadowolenia\nogonem. Z reszt\u0105 kto tam wie, co my\u015bl\u0105 smoki. <\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Wiecie co\n-powiedzia\u0142 ze zmartwieniem w g\u0142osie Zyzio &#8211; Mam nadzieje, \u017ce to lusterko nie\njest jakie\u015b zaczarowane, bo Marta zachowuje si\u0119 jakby o wszystkim zapomnia\u0142a. <\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; I nie chcia\u0142a z\nnami i\u015b\u0107 na spacer &#8211; doda\u0142 Bolek.<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Mo\u017ce poszukamy\ntej dziewczyny Poli i zapytamy, czy mo\u017ce nam wymieni\u0107 to lusterko na zwyk\u0142e \u2013\nzaproponowa\u0142.<\/p>\n\n\n\n<p>Ch\u0142opcy i Helcio\nposzli w kierunku targu. By\u0142o tam najwi\u0119cej ludzi z ca\u0142ego zamku i pewnie\nzatrzyma\u0142a si\u0119 tam zamorska sprzedawczyni. Nie wszyscy mieszka\u0144cy kr\u00f3lestwa\nlubili smoki. Nikt nie krzycza\u0142 na Helcia, bo jego przyjacielem by\u0142 Ksi\u0105\u017ce,\njednak wielu ludzi chcia\u0142o, by ze smoka zrobi\u0107 inny po\u017cytek. Na przyk\u0142ad ubra\u0107\ngo w zbroj\u0119 i wys\u0142a\u0107 na wojn\u0119, albo chocia\u017c sprawdzi\u0107 kijem czy ma faktycznie\ntak twarde \u0142uski jak my\u015bl\u0105. Oczywi\u015bcie nie wszyscy tak my\u015bleli, a dzieciaki\nuwielbia\u0142y Helcia za jego sztuczki i ch\u0119ci do zabawy. Smok by\u0142 bowiem troszk\u0119\nczarodziejem, nie za du\u017cym, nie za ma\u0142ym takim w sam raz do zabawy. Tu obok\ntargu grupka umorusanych dzieci, poprosi\u0142a Helcia o zrobienie przedstawienia.\nZyzio nie bardzo mia\u0142 ochot\u0119, ale jak tu odm\u00f3wi\u0107 takim \u0142obuziakom o wielkich\nniebieskich oczach i blond czuprynach. <\/p>\n\n\n\n<p>W ko\u0144cu ma\u0142y\nwyrastaj\u0105cy od ziemi na ca\u0142y metr przekona\u0142 ich sepleni\u0105c:<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Plo\u015bem\nsztuczki, zr\u00f3b smoka \u2013 piszcza\u0142 b\u0142agalnym g\u0142osikiem.<\/p>\n\n\n\n<p>Helcio tylko na\nto czeka\u0142. Wskoczy\u0142 na skrzynk\u0119 po rybach i zacz\u0105\u0142 udawa\u0107, \u017ce lata. Mia\u0142 ma\u0142e\nskrzyd\u0142a, ledwo co odrywa\u0142 si\u0119 od ziemi, ale dla dzieciakom to wystarczy\u0142o.\nWko\u0142o skrzynek zebra\u0142 si\u0119 ju\u017c ca\u0142kiem du\u017cy t\u0142um gapi\u00f3w. Sztuczki Helcia by\u0142y\nznane w ca\u0142ym kr\u00f3lestwie i co najwa\u017cniejsze za darmo. Smok zwin\u0105\u0142 si\u0119 w kulk\u0119 i\nokry\u0142 skrzyd\u0142em. Dzieciaki dotyka\u0142y smoka w tej postaci, nie mog\u0105c si\u0119 nadziwi\u0107\njak twarda jest sk\u00f3ra na skrzyd\u0142ach. Legendy g\u0142osi\u0142y, \u017ce smoki tak zwini\u0119te\nmog\u0142y przespa\u0107 wiele lat. Targowy sprzedawca przyni\u00f3s\u0142 papryki, ziemniaki,\ncebule, a dzieci ku og\u00f3lnej rado\u015bci szybko zacz\u0119\u0142y nadziewa\u0107 je na patyki.\nNawet sprzedawczyni ze straganu zaciekawiona zach\u0119ca\u0142a do kupna kie\u0142basek .\nHelcio rozpocz\u0105\u0142 nast\u0119pn\u0105 sztuczk\u0119. Zion\u0105\u0142 ogniem jak najprawdziwszy smok.\nZapali\u0142a si\u0119 co prawda od tego tylko sterta desek i kilka skrzynek, ale t\u0142um\nwiwatowa\u0142 na cze\u015b\u0107 sztukmistrza. Zyzio widzia\u0142 ju\u017c to wiele razy, ale Bolkowi\npokaz podoba\u0142 si\u0119 wy\u015bmienicie. <\/p>\n\n\n\n<p>Ksi\u0105\u017ce rozejrza\u0142\nsi\u0119 i dooko\u0142a i zauwa\u017cy\u0142 dziwn\u0105 rzecz. Spora cz\u0119\u015b\u0107 przechodni\u00f3w mia\u0142a takie\nlusterka jak Marta. Zachowywali si\u0119 te\u017c podobnie. Nie widzieli nic dooko\u0142a poza\nich odbiciami. Z Nienacka szarpn\u0105\u0142 Bolka za r\u0119kaw i szepn\u0105\u0142:<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Zobacz, ci\nludzie te\u017c maj\u0105 zwierciade\u0142ka. Co tu si\u0119 dzieje? <\/p>\n\n\n\n<p>Zostawili na\nchwil\u0119 Helcia samego. Zreszt\u0105 t\u0142um i tak zaj\u0105\u0142 si\u0119 pieczeniem papryki i\nkie\u0142basek nad ogniskiem z desek. Poszli szuka\u0107, gdzie\u017c to sprzedaj\u0105 te dziwne\nmagiczne lustra. <\/p>\n\n\n\n<p>Spotkali znajom\u0105\nhandlark\u0119 ju\u017c dwie ulice dalej. By\u0142a w swoim \u017cywiole. T\u0142um gapi\u00f3w sta\u0142 ko\u0142o jej\nstraganu, a Pola sprzedawa\u0142a swoje towary jak ciep\u0142e bu\u0142eczki. <\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Komu, komu, bo\nid\u0119 do domu \u2013 pokrzykiwa\u0142a.<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Mo\u017ce szanowny\npan piekarz kupi lusterko dla swojej \u017cony. Nie ma pan \u017cony? Z takim prezentem\nznajdzie pan \u017con\u0119 ju\u017c tego lata. Lustro magiczne, zabiera lat, zdejmuje troski,\nprostuje zmarszczki, dodaje wigoru, malutkie, praktyczne nie t\u0142uk\u0105ce \u2013\nzachwala\u0142a sw\u00f3j towar. Tu Pola chyba troch\u0119 oszukiwa\u0142a, bo ch\u0142opcy widzieli\njedno lusterko st\u0142uczone pod straganem.<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Mo\u017ce pani\nprzekupka kupi pi\u0119kne jedwabne wst\u0105\u017cki, lub zamorskie przyprawy? \u2013 zach\u0119ca\u0142a.<\/p>\n\n\n\n<p>Ale wszyscy\nchcieli kupowa\u0107 tylko te lusterka. Kolejka ch\u0119tnych ros\u0142a w oczach. Chwil\u0119\np\u00f3\u017aniej Helcio znalaz\u0142 swoich kompan\u00f3w smoczym sposobem i ze spokojem docz\u0142apa\u0142\ndo nich. Wtedy w t\u0142umie zauwa\u017cy\u0142a ich Pola. <\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Co tam\nch\u0142opaki, chyba si\u0119 nie st\u0142uk\u0142o?-&nbsp;\nzacz\u0119\u0142a ze \u015bmiechem. A im wcale nie by\u0142o do \u015bmiechu.<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Polu mamy\nproblem. Podarowa\u0142em to lusterko swojej siostrze, ale ona teraz patrzy si\u0119\ntylko w nie i nie wiem co mam pocz\u0105\u0107 &#8211; powiedzia\u0142 Zyzio.<\/p>\n\n\n\n<p>Pola zmiesza\u0142a\nsi\u0119 odrobin\u0119 i odpar\u0142a:<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Jak chcesz to\nmog\u0119 ci sprzeda\u0107 jakie\u015b ozdobne pude\u0142eczko na spinki albo krople rosy zamkni\u0119te\nw kolorowym szkle. Do wyboru do koloru. <\/p>\n\n\n\n<p>Zyzio\nodpowiedzia\u0142 zirytowany:<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Nie chc\u0119 nic\nkupowa\u0107, chcia\u0142bym si\u0119 tylko dowiedzie\u0107, czy nie pope\u0142ni\u0142em jakiego\u015b g\u0142upstwa.\nCzym w\u0142a\u015bciwie jest to lusterko? Co tam wida\u0107? &#8211; zapyta\u0142<\/p>\n\n\n\n<p>Pola roze\u015bmia\u0142a\nsi\u0119 nie przyjemnie i odpar\u0142a:<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Sprawd\u017a samemu\nm\u0142odzie\u0144cze. Zajrzyj to si\u0119 przekonasz. Ka\u017cdy widzi tam to, co chce zobaczy\u0107.\nJeden swoj\u0105 utracon\u0105 m\u0142odo\u015b\u0107, a drugi swoj\u0105 pierwsz\u0105 mi\u0142o\u015b\u0107. Nie wiem co widzi\ntwoja siostra, kt\u00f3ra jest jeszcze dzieckiem. Musisz j\u0105 o to sam zapyta\u0107. <\/p>\n\n\n\n<p>T\u0142ocz\u0105cy si\u0119\nludzie nadal kupowali wszelkie towary jakby dzisiaj mia\u0142 si\u0119 sko\u0144czy\u0107 \u015bwiat.\nPrzepchn\u0119li ich kilka rz\u0119d\u00f3w dalej i dalsza rozmowa z Poliandr\u0105 nie by\u0142a ju\u017c\nmo\u017cliwa. Nagle zacz\u0105\u0142 pada\u0107 deszcz, ciep\u0142y letni orze\u017awiaj\u0105cy. Ludzie w\npo\u015bpiechu rozchodzili si\u0119 do swoich zaj\u0119\u0107 uciekaj\u0105c przed deszczem. Bardzo du\u017co\nz nich mia\u0142o jednak te magiczne lusterka. Letnia burza zako\u0144czy\u0142a si\u0119 tak samo\nszybko, jak si\u0119 rozpocz\u0119\u0142a. Po deszczu pozosta\u0142 tylko zapach, szybko paruj\u0105ce\nka\u0142u\u017ce i chwilowa t\u0119cza na niebie. Zyzio i Bolek spojrzeli na stragan Poliandry\nz magicznymi przedmiotami. Dziewczyna znikn\u0119\u0142a tak szybko, jak lusterka kt\u00f3re\nsprzedawa\u0142a z tak wielkim sukcesem. <\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Wiesz Bolek &#8211;\nszepn\u0105\u0142 Zyzio &#8211; mam z\u0142e przeczucia. Musz\u0119 zobaczy\u0107 si\u0119 ze swoj\u0105 siostr\u0105. Nie\nwiem, czy Pola jest tylko zwyk\u0142\u0105 zamorsk\u0105 dziewczyn\u0105, czy te\u017c zupe\u0142nie kim\u015b\ninnym.<\/p>\n\n\n\n<p>Ch\u0142opcy wraz ze\nsmokiem pobiegli do zamku tak szybko jak tylko pozwala\u0142y im nogi. Po drodze\nwidzieli mn\u00f3stwo doros\u0142ych, kt\u00f3rzy zamiast zajmowa\u0107 si\u0119 swoimi dzie\u0107mi,\npatrzyli si\u0119 w zwierciade\u0142ka. Kowal patrzy\u0142 si\u0119 w lustro, a\u017c palenisko zupe\u0142nie\nwygas\u0142o. Piekarz przypali\u0142 chleb. Karczmarka zapomnia\u0142a o swoich go\u015bciach.\nKsi\u0105dz zapomnia\u0142 o niedzielnym nabo\u017ce\u0144stwie. Wierni r\u00f3wnie\u017c siedz\u0105c w \u0142awkach\nzachowywali si\u0119 jakby poza lusterkami nie by\u0142o inne \u015bwiata. Nawet gwardzi\u015bci\nzamiast patrolowa\u0107 miasto, porzucili bro\u0144 i sm\u0119tnie wpatrywali si\u0119 w swoje\nodbicia. <\/p>\n\n\n\n<p>Tego ju\u017c by\u0142o za\nwiele. Czar luster dzia\u0142a\u0142 na wszystkich. Tylko kto mia\u0142 to zauwa\u017cy\u0107, skoro\nwszyscy patrzyli si\u0119 na swoje lub cudze odbicie. <\/p>\n\n\n\n<p>Przyjaciele\nprzemkn\u0119li przez targ, puste ulice i zupe\u0142nie cichy ko\u015bci\u00f3\u0142 pe\u0142en wiernych.\nNawet Helcio zauwa\u017cy\u0142, \u017ce miasto jest dziwnie odmienione. Kiedy dotarli na\nzamkowy dziedziniec ich oczom ukaza\u0142 si\u0119 przedziwny widok. Stra\u017cnicy, rycerze,\npanie pokoj\u00f3wki nawet kucharz wpatrywali si\u0119 w swoje odbicia. Wszyscy ludzie\nkt\u00f3rzy mieli przygotowywa\u0107 przyj\u0119cie dla kr\u00f3lewny. Ca\u0142e kr\u00f3lestwo by\u0142o\nzaczarowane. <\/p>\n\n\n\n<p>Bolek tr\u0105ci\u0142\nZyzia \u0142okciem i zauwa\u017cy\u0142:<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Zobacz ten czar\ndzia\u0142a tylko na ludzi. Zwierz\u0119ta zachowuj\u0105 si\u0119 normalnie. Ptaszki \u0107wierkaj\u0105,\nkonie r\u017c\u0105 i jedz\u0105 traw\u0119. Nawet ptactwo domowe spokojnie gdacze i dziobie\nziarno. Musimy co\u015b zrobi\u0107!<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Gdzie s\u0105\nrodzice i moja ma\u0142a siostrzyczka?- zaniepokoi\u0142 si\u0119 Zyzio<\/p>\n\n\n\n<p>Pobieg\u0142 jak\nwicher po schodach. Chwil\u0119 p\u00f3\u017aniej w komnacie, gdzie zwykle jadali wieczerze\nznalaz\u0142 ca\u0142\u0105 swoj\u0105 rodzin\u0119. Kr\u00f3l, kr\u00f3lowa i siostra zamiast je\u015b\u0107 wpatrywali si\u0119\nw swoje odbicia. Ca\u0142a od\u015bwi\u0119tnie przystrojona komnata by\u0142a pe\u0142na smutku i\napatii. Bia\u0142e obrusy z r\u0119cznie haftowanymi wyko\u0144czeniami, sto\u0142y uginaj\u0105ce si\u0119\nod ciast i mi\u0119siwa, kandelabry ze \u015bwieczkami, lokaje w liberiach, z\u0142ote\nkrzes\u0142a, a nawet lodowy \u0142ab\u0119d\u017a podany na srebrnej tacy w zestawieniu z\nabsolutn\u0105 cisz\u0105 wpatruj\u0105cych si\u0119 ludzi w swoje odbicia wprowadza\u0142 nastr\u00f3j\nprzygn\u0119bienia. <\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Bolek, Helcio\nto straszne \u2013 powiedzia\u0142 Zyzio ze \u0142zami w oczach i doda\u0142 &#8211; Musimy odnale\u017a\u0107\nPoliandr\u0119 i zmusi\u0107 j\u0105 do wyjawienia tajemnicy tych zaczarowanych luster. Pomog\u0119\nim za wszelk\u0105 cen\u0119!<\/p>\n\n\n\n<p>Zasmuceni ch\u0142opcy\nzabrali ze sob\u0105 chleb na drog\u0119 i troch\u0119 warzyw dla Helcia. Z kr\u00f3lewskiej\nzbrojowni ka\u017cdy z nich zabra\u0142 najprzedniejszy \u0142uk i strza\u0142y w ko\u0142czanie.\nGotowali si\u0119 na dalek\u0105 wypraw\u0119 cho\u0107by na koniec \u015bwiata. Helcio \u017ceby si\u0119 przyda\u0107\nzabra\u0142 ze sob\u0105 wiadro na ryby, kt\u00f3re obieca\u0142 \u0142owi\u0107 po drodze. Brakowa\u0142o im\ntylko koni. Kr\u00f3lewskie stajnie by\u0142y s\u0142ynne w ca\u0142ym kr\u00f3lestwie Mi\u0119dzymorza.\nNajbardziej dzielne \u017arebaki trafia\u0142y do kr\u00f3lewskiej stajni na wychowanie \u017ceby\np\u00f3\u017aniej s\u0142u\u017cy\u0107 w kr\u00f3lewskiej gwardii przybocznej. Bolek mia\u0142 u\u0142atwiony wyb\u00f3r,\nponiewa\u017c \u0107wiczy\u0142 si\u0119 w trudnej sztuce jazdy konnej w\u0142a\u015bnie na jednym z\ntutejszych koni. Jego ko\u0144 nazywa\u0142 si\u0119 Bucefa\u0142. Mia\u0142 kare umaszczenie i by\u0142\nnajdzielniejszym z dzielnych. Dla Zyzia jako najmniej do\u015bwiadczonego przypad\u0142a\ngniada klacz Kuleczka. By\u0142a ona przeciwie\u0144stwem Bucefa\u0142a, mia\u0142a jednak jedn\u0105\nzasadnicz\u0105 zalet\u0119. Wygl\u0105da\u0142a jak p\u0119kata kuleczka i trudno z niej by\u0142o spa\u015b\u0107.\nNajwi\u0119kszy problem by\u0142 z Helciem, kt\u00f3ry upar\u0142 si\u0119, \u017ce nie rozstanie si\u0119 z\nwiadrem, a sam nigdy nie je\u017adzi\u0142 na koniu. Po kilku bolesnych upadkach\nsko\u0144czy\u0142o na kilku pot\u0142uczeniach i ha\u0142asie spadaj\u0105cego wiadra. Smok zrezygnowa\u0142\ni z konia i z wiadra. <\/p>\n\n\n\n<p>Obro\u0144cy wyruszyli\nod razu w kierunku straganu. Zyzio postanowi\u0142 poszuka\u0107 jaki\u015b wskaz\u00f3wek gdzie\nmog\u0142a by\u0107 Poliandra. Podr\u00f3\u017c trwa\u0142a dosy\u0107 d\u0142ugo nawet na koniach. Mn\u00f3stwo ludzi\nblokowa\u0142o drogi wpatruj\u0105c si\u0119 bezmy\u015blnie w swoje odbicia. Na miejscu ch\u0142opcy\nznale\u017ali pusty stragan. Troch\u0119 pude\u0142ek rozmok\u0142ych od deszczu i ma\u0142a karteczk\u0119\nprzybita do blatu straganu z informacj\u0105: <\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Ma\u0142y ksi\u0105\u017c\u0119 \u2013\nczytali &#8211; je\u015bli chcesz odzyska\u0107 rodzin\u0119, to&nbsp;\nprzyjd\u017a na rozstaje dr\u00f3g tam gdzie widzieli\u015bmy si\u0119 po raz ostatni przed\nwjazdem do miasta. Poliandra.&nbsp;&nbsp; <\/p>\n\n\n\n<p>Zyzio,\nprzeczytawszy tre\u015b\u0107 kartki wskoczy\u0142 na konia i tak szybko na ile pozwa\u0142a klacz\nKuleczka pogna\u0142 w kierunku go\u015bci\u0144ca. Mimo jego usilnych pr\u00f3\u015bb ko\u0144 nie\nchcia\u0142aprzej\u015b\u0107 do galopu, nie chcia\u0142 nawet biec k\u0142usem. Szed\u0142 sobie spokojnie\nprzed siebie niespecjalnie przejmuj\u0105c si\u0119 poleceniami je\u017ad\u017aca. Helcio zd\u0105\u017cy\u0142\ndo\u0142\u0105czy\u0107 do w\u0119drowc\u00f3w tu\u017c przed miejscem, gdzie ko\u0144czy\u0142a si\u0119 droga, a zaczyna\u0142\nlas. Jaka\u015b staruszka czeka\u0142a oparta o drzewo i u\u015bmiecha\u0142a si\u0119 do nich\nuprzejmie. <\/p>\n\n\n\n<p>-Nie widzia\u0142a\npani m\u0142odej dziewczyny? Jeste\u015bmy z ni\u0105 um\u00f3wieni w bardzo wa\u017cnej sprawie &#8211;\nzagai\u0142 rozmow\u0119 Zyzio nie siadaj\u0105c z konia. <\/p>\n\n\n\n<p>Starsza pani\nu\u015bmiechn\u0119\u0142a si\u0119 po raz drugi. Jej twarz wyda\u0142a si\u0119 znajoma ch\u0142opcom.<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Jestem Poliandra\n&#8211; odpowiedzia\u0142a kobieta. Przyby\u0142e\u015b tu m\u0142ody ksi\u0105\u017c\u0119, aby ratowa\u0107 swoj\u0105 rodzin\u0119.\nPrawda? \u2013 zapyta\u0142a.<\/p>\n\n\n\n<p>Staruszka mia\u0142a\nsmag\u0142\u0105 br\u0105zow\u0105 sk\u00f3r\u0119, ciemne oczy, kruczoczarne w\u0142osy i ostre rysy twarzy.\nTylko zmarszczki i zmienione ubranie, ich myli\u0142o. Zyzio zastanawia\u0142 si\u0119 kogo\nw\u0142a\u015bciwie spotkali w lesie i czy to ta sama dziewczyna, czy mo\u017ce raczej z\u0142a\nczarownica.&nbsp; <\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Zastanawiasz\nsi\u0119 teraz kim jestem -za\u015bmia\u0142a si\u0119. &#8211; To co teraz widzisz, to tylko cia\u0142o kt\u00f3re\nprzybra\u0142am \u017ceby ci pokaza\u0107 z jak pot\u0119\u017cn\u0105 magi\u0105 przyjdzie ci si\u0119 zmierzy\u0107. Tak\nnaprawd\u0119, to nie jestem ani m\u0142oda dziewczyn\u0105, ani staruszk\u0105. Tak jak woda\nzmienia posta\u0107 raz jest strumieniem raz rzek\u0105. Jestem tym, kim chc\u0119 by\u015b mnie\nwidzia\u0142. <\/p>\n\n\n\n<p>Ch\u0142opcy\nprzestraszyli si\u0119 nie na \u017carty. Chcieli walczy\u0107 o rodzin\u0119, ale jak walczy\u0107\n\u0142ukiem i strza\u0142\u0105 z magi\u0105. Nie da si\u0119 przestrzeli\u0107 wody czy wiatru. <\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Nie martw si\u0119\nma\u0142y ksi\u0105\u017c\u0119 -doda\u0142a. &#8211; Je\u015bli masz czyste serce i kryszta\u0142owe intencje odzyskasz\nrodzin\u0119. Musisz spe\u0142ni\u0107 tylko moje trzy \u017cyczenia, a odczaruj\u0119 wszystkich mieszka\u0144c\u00f3w\nmiasta. <\/p>\n\n\n\n<p>Zyzio przesta\u0142\nsi\u0119 ba\u0107, a jego serce wype\u0142ni\u0142a odwaga. \u201eMam swoich przyjaci\u00f3\u0142, a moja ma\u0142a\nsiostra, mama i tata czekaj\u0105 na moj\u0105 pomoc. Musz\u0119 by\u0107 dzielny\u201d \u2013 pomy\u015bla\u0142.<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Jeste\u015b gotowy\nna poznanie \u017cycze\u0144, czy stch\u00f3rzysz i uciekniesz? \u2013 zapyta\u0142a drwi\u0105co.<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; M\u00f3w czarownico!\n-krzykn\u0105\u0142.<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Nazywanie mnie\nczarownic\u0105 w niczym ci nie pomo\u017ce. Ale dobrze podam ci trzy zadania je\u015bli je\nspe\u0142nisz, odzyskasz to na czym zale\u017cy ci najbardziej \u2013 rodzin\u0119 \u2013 fukn\u0119\u0142a. <\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; M\u00f3w! \u2013 wrzasn\u0105\u0142\nzdenerwowany ksi\u0105\u017c\u0119<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Prosz\u0119 jaki\nhardy -za\u015bmia\u0142a si\u0119 staruszka, a po chwili doda\u0142a: &#8211; Dobrze. Pierwsze zadanie,\nniechaj si\u0119 stanie. Przynie\u015b mi kwiat krokusa. Jeden \u015bwie\u017cy kwiatek krokusa w\n\u015brodku lata. Drugie zadanie, niechaj si\u0119 stanie. Przynie\u015b mi kawa\u0142ek kory z\nwiecznego drzewa. Drzewo ro\u015bnie tylko w jednym miejscu na \u015bwiecie. Ostatnie\nzadanie niechaj si\u0119 stanie. Poznaj prawdziwe imi\u0119 swego przyjaciela smoka i\nwr\u00f3\u0107 z tej wyprawy \u017cywy z krokusem i kawa\u0142kiem kory z wiecznego drzewa. U\u0142atwi\u0119\nci, wszystkie trzy sprawy za\u0142atwisz w jednym miejscu. Jad\u0105c t\u0105 drog\u0105 do ko\u0144ca\nlasu. Trafisz na go\u015bciniec, b\u0119dziesz jecha\u0142 wzd\u0142u\u017c rzeki. P\u00f3\u017aniej b\u0119dzie m\u0142yn,\nza m\u0142ynem gospoda pod z\u0142otym rogiem. Za gospod\u0105 kolejny go\u015bciniec i po prawej\nstronie jezioro tak wielkie, \u017ce ksi\u0119\u017cyc za\u017cywa w nim nocnej k\u0105pieli. Dalej\nje\u015bli&nbsp; serce b\u0119dziesz mia\u0142 czyste\npoprowadz\u0105 ci\u0119 le\u015bne zwierz\u0119ta. Szukaj pra drzewa, kt\u00f3re swymi olbrzymimi\nkonarami cieniem k\u0142adzie si\u0119 na okolicy. <\/p>\n\n\n\n<p>Zyzio zatrwo\u017cy\u0142\nsi\u0119, lecz nie da\u0142 pozna\u0107 po sobie. S\u0142ysza\u0142, \u017ce nawet kr\u00f3lewskie wojsko nie\nzapuszcza si\u0119 w te okolice. Podobno ka\u017cdy kto trafi\u0142 do tego lasu ju\u017c stamt\u0105d\nnie wraca\u0142 lub wraca\u0142 odmieniony. Nawet drwale omijali to miejsce, chocia\u017c\ndrewna tam by\u0142o dosy\u0107 na zbudowanie nie jednego mostu lub machiny wojennej. Ba\u0142\nsi\u0119 ch\u0142opiec tego lasu okrutnie, ale c\u00f3\u017c pocz\u0105\u0107 skoro to jedyny spos\u00f3b na\nodczarowanie rodzic\u00f3w i ma\u0142ej siostrzyczki. Jego przyjaciele bez s\u0142owa ju\u017c\ngotowali si\u0119 do drogi. Nawet \u015bmieszna kuleczka stuka\u0142a kopytkami nie mog\u0105c si\u0119\ndoczeka\u0107. Ruszyli na wypraw\u0119. Skwar la\u0142 si\u0119 z nieba bez lito\u015bci, w kurzu ci\u0119\u017cko\nby\u0142o oddycha\u0107, a w brzuszkach burcza\u0142o z g\u0142odu. <\/p>\n\n\n\n<p>Droga wzd\u0142u\u017c\nrzeki by\u0142a t\u0105 \u0142atwiejsz\u0105 cz\u0119\u015bci\u0105 zadania. Przynajmniej w\u0119drowcy mieli pod\ndostatkiem wody, a Helcio raz dziennie \u0142owi\u0142 ryby. Wszyscy byli dzielni, ale im\nbli\u017cej lasu tym bardziej trz\u0119s\u0142y im si\u0119 kolana i ko\u0142ata\u0142y ma\u0142e serca. Kiedy\ndotarli do wielkiego jeziora nie by\u0142o ju\u017c odwrotu.&nbsp; Jezioro mia\u0142o lekko zielonkaw\u0105 barw\u0119 od\nwszelakiego wodnego ziela. Ptactwo wodne stadnie gromadzi\u0142o si\u0119 na brzegu nie\np\u0142osz\u0105c si\u0119 przyby\u0142ymi. Nawet smok nie robi\u0142 na nich wra\u017cenia. Im bli\u017cej\njeziora tym wi\u0119kszym ch\u0142odem wia\u0142o od wody. By\u0142a to przyjemna odmiana od\nletniego skwaru. W\u0119drowcy zatrzymali si\u0119 na chwile na brzegu i usiedli \u017ceby\nodpocz\u0105\u0107, byli ju\u017c bardzo zam\u0119czeni drog\u0105. Wtedy Helcio nie zastanawiaj\u0105c si\u0119\nwiele przyci\u0105gn\u0105\u0142 swoimi mocnymi smoczymi \u0142apami spr\u00f3chnia\u0142y pie\u0144 i jednym\nziewni\u0119ciem rozpali\u0142 ogie\u0144. <\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Helcio mo\u017ce by\u015b\nz\u0142owi\u0142 jak\u0105\u015b rybk\u0119 na ten ogie\u0144? &#8211; zapyta\u0142 zdro\u017cony Bolek.<\/p>\n\n\n\n<p>Stw\u00f3r wskoczy\u0142 do\nwody, a po nim na tafli jeziora jeszcze d\u0142ugo pojawia\u0142y ma\u0142e b\u0105belki. S\u0142o\u0144ce\nchyli\u0142o si\u0119 ku zachodowi, robi\u0142o si\u0119 co raz ciemniej, a ich przyjaciela nadal\nnie by\u0142o. Ch\u0142opcy zacz\u0119li si\u0119 martwi\u0107. Zazwyczaj jeden z nich zbiera\u0142 drewno na\nognisko, a kiedy wraca\u0142 smok zd\u0105\u017cy\u0142 ju\u017c wyrzuci\u0107 na brzeg kilka rybek. Zyzio\nwsta\u0142, wzi\u0105\u0142 w r\u0119k\u0119 rozpalone polano i podszed\u0142 bli\u017cej do brzegu. Chcia\u0142 w ten\nspos\u00f3b sprawdzi\u0107, czy wida\u0107 mo\u017ce wracaj\u0105cego smoka z po\u0142owu. Niestety \u015blad po\nnim zagin\u0105\u0142. B\u0105belk\u00f3w ju\u017c dawno nie by\u0142o wida\u0107, a od strony jeziora zbiera\u0142o\nsi\u0119 na burz\u0119. Ka\u017cdy z ch\u0142opc\u00f3w wzi\u0105\u0142 po jednym rozpalonym polanie w r\u0119k\u0119 i tak\npostanowili szuka\u0107 przyjaciela. <\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Hop, hooop\nHelcio! &#8211; krzycza\u0142 Zyzio.<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Hej zielony,\npoka\u017c si\u0119! Ju\u017c! &#8211;&nbsp; pohukiwa\u0142 Bolek. <\/p>\n\n\n\n<p>Kiedy ju\u017c ca\u0142kiem\nzrezygnowani okr\u0105\u017cyli ca\u0142kiem du\u017cy kawa\u0142 jeziora. Drog\u0119 zast\u0105pi\u0142 im jele\u0144. By\u0142\nolbrzymi, wielko\u015bci doros\u0142ego konia, a przez roz\u0142o\u017cyste poro\u017ce wydawa\u0142 si\u0119\njeszcze wi\u0119kszy. Ch\u0142opcy wiedzieli, \u017ce jelenie jedz\u0105 mech i porosty, a nie\nma\u0142ych ch\u0142opc\u00f3w, ale przestraszyli si\u0119 nie na \u017carty. \u201eSkoro jele\u0144 jest tak\nolbrzymi, to jak wygl\u0105daj\u0105 w tych lasach wilki i nied\u017awiedzie\u201d- pomy\u015bla\u0142 Bolek\ni postanowi\u0142, upolowa\u0107 jelenia. Wyci\u0105gn\u0105\u0142 strza\u0142\u0119 z ko\u0142czanu, napi\u0105\u0142 ci\u0119ciw\u0119\n\u0142uku, wycelowa\u0142 i ju\u017c mia\u0142 strzeli\u0107 kiedy drog\u0119 zast\u0105pi\u0142 mu Zyzio. <\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Nie strzelaj,\nchcia\u0142bym \u017ceby\u015bmy prze\u017cyli dzisiejszy dzie\u0144 bez dodatkowych zmartwie\u0144\npowiedzia\u0142 &#8211; mo\u017ce nasz przyjaciel si\u0119 jeszcze znajdzie. <\/p>\n\n\n\n<p>Zyzio machn\u0105\u0142\nr\u0119k\u0105 i wskaza\u0142 las m\u00f3wi\u0105c:<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Wracaj do\nswoich kr\u00f3lu jeleni, a my wracajmy do ogniska. Mo\u017ce do rana znajdzie si\u0119 nasz\nsmok. <\/p>\n\n\n\n<p>Jele\u0144 nie tylko\nzrozumia\u0142 Zyziow\u0105 mow\u0119, ale postanowi\u0142 si\u0119 odwdzi\u0119czy\u0107. Zrobi\u0142 co\u015b czego si\u0119\nnie spodziewali. Zastuka\u0142 racic\u0105 i pokr\u0119ci\u0142 g\u0142ow\u0105 ze swym wielkim poro\u017cem.\nBolek zatrzyma\u0142 si\u0119 zdziwiony i zauwa\u017cy\u0142:<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; On chyba chce\nnam co\u015b pokaza\u0107.<\/p>\n\n\n\n<p>Ch\u0142opcy\npostanowili p\u00f3j\u015b\u0107 za zwierz\u0119ciem. Jele\u0144 zatrzymywa\u0142 si\u0119 co chwil\u0119 nas\u0142uchuj\u0105c\nodg\u0142os\u00f3w, kt\u00f3re tylko sam rozumia\u0142. Zwierz\u0119ta s\u0142ysz\u0105 du\u017co lepiej ni\u017c ludzie, a\nich wzrok potrafi dostrzec najmniejsze oznaki niebezpiecze\u0144stwa. W\u0119drowcy\nokr\u0105\u017cyli du\u017c\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 jeziora, s\u0142o\u0144ce schowa\u0142o si\u0119 ca\u0142kowicie za horyzont, a\nnocne stworzenia ruszy\u0142y na polowanie. W lesie co raz wi\u0119cej ciekawskich oczu\nogl\u0105da\u0142o ich cich\u0105 w\u0119dr\u00f3wk\u0119. Nawet z kr\u00f3lem jeleni dalszy spacer pomi\u0119dzy\njeziorem, a lasem nie nale\u017ca\u0142 do przyjemno\u015bci. Z nad wody, co chwila zda\u0142o si\u0119\ns\u0142ysze\u0107 wielki plusk. Jakby wielkie stworzenia wodne postanowi\u0142y wyj\u015b\u0107 na \u017cer\nw\u0142a\u015bnie w tej chwili. Szczupaki, sumy, liny, w\u0119gorze i kto wie co \u017cyje w takim\njeziorze. Sowy pohukiwa\u0142y nawo\u0142uj\u0105c si\u0119 wzajemnie. Kr\u00f3l jeleni zatrzyma\u0142 si\u0119\nprzy pobliskiej polanie. <\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; S\u0142yszysz ? &#8211;\nzapyta\u0142 Zyzio. &#8211; To kto\u015b p\u0142acze. S\u0142yszysz ten szloch?<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Chyba nam\nwyobra\u017ania p\u0142ata figle &#8211; odpowiedzia\u0142 Bolek. &#8211; Jeste\u015bmy zm\u0119czeni, g\u0142odni daleko\nod domu. <\/p>\n\n\n\n<p>Kilka krok\u00f3w\ndalej szloch sta\u0142 si\u0119 bardziej wyra\u017any. Bli\u017cej polany w ogniu pochodni,\nzobaczyli co wydawa\u0142o te d\u017awi\u0119ki. To by\u0142 Helcio. Siedzia\u0142 na \u015brodku du\u017cego\npniaka i p\u0142aka\u0142. Wiele le\u015bnych stworze\u0144 siedzia\u0142o razem z nim i pr\u00f3bowa\u0142o go\npocieszy\u0107. Zaj\u0105ce, je\u017ce, ma\u0142e jelonki, a nawet kilka dzik\u00f3w przygl\u0105da\u0142o si\u0119 tej\nscenie z ciekawo\u015bci\u0105. Kr\u00f3l Jele\u0144 te\u017c zatrzyma\u0142 si\u0119 i patrzy\u0142. Widzia\u0142 ju\u017c r\u00f3\u017cne\nzwierz\u0119ta, ale takiego jak smok jeszcze nie. <\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Helcio to my! \u2013\nzawo\u0142a\u0142 Zyzio. &#8211; Czemu p\u0142aczesz? Zgubi\u0142e\u015b si\u0119? &#8211; zapyta\u0142. <\/p>\n\n\n\n<p>Kiedy smoczek\nzobaczy\u0142 swoich przyjaci\u00f3\u0142 bardzo si\u0119 ucieszy\u0142, ale \u0142zy jak grochy nadal\nsp\u0142ywa\u0142y po jego zielonkawej paszczy. Pokazywa\u0142 swoj\u0105 kr\u00f3tk\u0105 \u0142apk\u0105 na olbrzymie\ndrzewo na drugim ko\u0144cu jeziora m\u00f3wi\u0105c: <\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Mama. <\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Chyba mu si\u0119\nco\u015b pomyli\u0142o, smoki mo\u017ce i s\u0105 dziwne, ale drzewo nie mo\u017ce by\u0107 mam\u0105 smoka. Bolku\nco\u015b mi si\u0119 wydaje \u017ce nasz przyjaciel po raz ostatni tam widzia\u0142 swoj\u0105 mam\u0119 \u2013\nstwierdzi\u0142 ksi\u0105\u017c\u0119. <\/p>\n\n\n\n<p>Na niebie pojawi\u0142\nsi\u0119 ksi\u0119\u017cyc. By\u0142a pe\u0142nia i du\u017ca cz\u0119\u015b\u0107 srebrnego \u015bwiat\u0142a odbija\u0142a si\u0119 od jeziora\nroz\u015bwietlaj\u0105c pobliski brzeg. Dopiero teraz mo\u017cna by\u0142o zobaczy\u0107 jak olbrzymie\ndrzewo wskazywa\u0142 smok. Inne drzewa wygl\u0105da\u0142y przy nim jak \u017ad\u017ab\u0142a trawy.\nPoskr\u0119cane konary i wielkie d\u0119bowe li\u015bcie dope\u0142nia\u0142y widoku grozy. To by\u0142 pra\nojciec wszystkich d\u0119b\u00f3w, z kt\u00f3rego wyrasta\u0142 las.&nbsp; Ch\u0142opcy przestraszyli si\u0119 nie na \u017carty. <\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Wiesz Zyzio,\nmo\u017ce wr\u00f3cimy tutaj z jakim\u015b du\u017cym drwalem kt\u00f3ry ma wielk\u0105 siekier\u0119 &#8211; Bolek\nprzyjrza\u0142 si\u0119 jeszcze raz. <\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Jeden drwal nie\nwystarczy. Tu trzeba ca\u0142ej wioski drwali &#8211; Zyzio pomy\u015bla\u0142 g\u0142o\u015bno &#8211; Je\u015bli to\njest to drzewo \u017cycia to potrzebujemy tylko kawa\u0142ek kory. Nie musimy go zaraz\n\u015bcina\u0107. Zostaniemy tu do rana. Ogie\u0144 z polana ju\u017c dogasa. P\u00f3\u017aniej wr\u00f3cimy do\nkoni i zastanowimy si\u0119 jak dosta\u0107 si\u0119 na drugi brzeg \u2013 postanowi\u0142.<\/p>\n\n\n\n<p>Przyjaciele\npostanowili usi\u0105\u015b\u0107 ko\u0142o Helcia i go pocieszy\u0107. Rozpalili pochodniami ognisko.\nDla le\u015bnych zwierz\u0105t tego ju\u017c by\u0142o za wiele. Uciek\u0142y w pop\u0142ochu do lasu\nchroni\u0105c si\u0119 przed ogniem. Smoczek kiedy poczu\u0142 ciep\u0142o ogniska i zobaczy\u0142 obok\nznajome twarze pochlipa\u0142 jeszcze chwil\u0119, a p\u00f3\u017aniej zasn\u0105\u0142 na pie\u0144ku razem z\nkompanami. Do samego rana wiele par oczu patrzy\u0142o na ludzi, wiele nos\u00f3w w\u0105cha\u0142o\ndziwne zapachy, ale \u017cadne zwierz\u0119 nie odwa\u017cy\u0142o si\u0119 podej\u015b\u0107. Dopiero nad ranem\nkiedy s\u0142o\u0144ce znowu wyjrza\u0142o z nad g\u00f3r i przep\u0119dzi\u0142o ksi\u0119\u017cyc le\u015bne stwory\nwr\u00f3ci\u0142y do swoich zaj\u0119\u0107. Ch\u0142opcy wstali g\u0142odni i zzi\u0119bni\u0119ci. Ogie\u0144 ju\u017c dawno\nwygas\u0142, a ostatni posi\u0142ek jedli wczoraj. Helcio, wsta\u0142 radosny, przeci\u0105gn\u0105\u0142 si\u0119\njak kot i ziewn\u0105\u0142 tak jak smoki potrafi\u0105 ziewa\u0107. Potem przy zaskoczeniu\nwszystkich wszed\u0142 po kolana w wod\u0119 i czego\u015b tam z wielkim pluskiem szuka\u0142.\nPobliskie ptaki uciek\u0142y piszcz\u0105c, budz\u0105c kolejne ptaki. <\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Jeden smok, a\nrobi ha\u0142asu za trzech &#8211; powiedzia\u0142 ze \u015bmiechem Zyzio. <\/p>\n\n\n\n<p>Stw\u00f3r wyszed\u0142 z\nszuwar\u00f3w i rzuci\u0142 przyjacio\u0142om pod nogi du\u017cy p\u0119czek wodnego zielska. <\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Mamy to je\u015b\u0107! &#8211;\noburzy\u0142 si\u0119 Bolek. <\/p>\n\n\n\n<p>Helcio chwyci\u0142\nkoniec d\u0142ugiej trzciny, \u015bci\u0105gn\u0105\u0142 tward\u0105 \u0142upin\u0119 i zacz\u0105\u0142 chrupa\u0107 koniec jak\nmarchewk\u0119. Zyzio stwierdzi\u0142, \u017ce to chyba tatarak, a Helcio klepa\u0142 si\u0119 po\nbrzuszku i \u015bmiej\u0105c si\u0119 powtarza\u0142:<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Tatarak,\ntaatarak &#8211; tak spodoba\u0142 mu si\u0119 ten wyraz. <\/p>\n\n\n\n<p>Zyzio te\u017c \u015bmia\u0142\nsi\u0119 z w\u0142asnego odkrycia:<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; To musi by\u0107\ndobre Bolek, i tak nie mamy nic lepszego. Chleb zosta\u0142 po drugiej stronie\nbrzegu. <\/p>\n\n\n\n<p>Ch\u0142opcy\npostanowili na\u015bladowa\u0107 Zyzia. \u017buli korzenie tataraku bez wielkiego smaku, lecz\nz konieczno\u015bci zape\u0142nienia brzuch\u00f3w. Przyjaciele w lepszych ju\u017c humorach\npostanowili, p\u00f3j\u015b\u0107 na drugi brzeg i sprawdzi\u0107, czy to jest drzewo kt\u00f3rego\nszukaj\u0105. W\u0119dr\u00f3wka by\u0142a trudna i nieprzyjemna. Musieli si\u0119 odgania\u0107 od roj\u00f3w\nkomar\u00f3w brn\u0105c po kostki w b\u0142ocie. Tylko Helcio nie widzia\u0142 w tym \u017cadnego\nproblemu. Szerokie \u0142apy i ogon doskonale nadawa\u0142y si\u0119 do b\u0142otnistych spacerk\u00f3w.\nNawet jego sk\u00f3ra by\u0142a zbyt gruba dla komar\u00f3w. Na miejsce dotarli w samo\npo\u0142udnie, kiedy s\u0142o\u0144ce pra\u017cy\u0142o niemi\u0142osiernie. Drzewo z bliska by\u0142o jeszcze\nwi\u0119ksze ni\u017c drugiego brzegu. Zyzio i Bolek nigdy nie widzieli tak wielkiej\nro\u015bliny w ca\u0142ym kr\u00f3lestwie, ba nawet nie s\u0142yszeli, \u017ceby kto\u015b tak wielkie drzewo\nwidzia\u0142.<\/p>\n\n\n\n<p>Korzenie\nwielko\u015bci ch\u0142opc\u00f3w wchodzi\u0142y w ziemie niczym wielkie w\u0119\u017ce. Pie\u0144 gruby jak g\u00f3ra,\na ga\u0142\u0119zie nik\u0142y gdzie\u015b w chmurach. Istny gigant w\u015br\u00f3d d\u0119b\u00f3w. Kora pokryta\nzielonym mchem i srebrzystymi porostami \u015bwiadczy\u0142a te\u017c o jego staro\u015bci. Korona\nz li\u015bci by\u0142a tak roz\u0142o\u017cysta, \u017ce nawet pobliskie klony, d\u0119by i buki wyros\u0142y\nmniejsze i bardziej skar\u0142owacia\u0142e. Najdziwniejszy by\u0142 pie\u0144. Gruby jak dom, a w\n\u015brodku dziupla mog\u0105ca pomie\u015bci\u0107 ma\u0142y oddzia\u0142 wojska na dok\u0142adk\u0119 z kucharzem i\ngarkuchni\u0105. <\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Gigant w\u015br\u00f3d\nd\u0119b\u00f3w &#8211; pochwali\u0142 pot\u0119g\u0119 drzewa Zyzio. <\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Gigant to przy\nnim szczeniaczek &#8211; odpar\u0142 Bolek. &#8211; Je\u015bli to drzewo zobaczy jaki\u015b drwal, to\nucieknie gdzie pieprz ro\u015bnie. <\/p>\n\n\n\n<p>Ksi\u0105\u017ce\nzastanawia\u0142 si\u0119 g\u0142o\u015bno jak urwa\u0107 kawa\u0142ek kory z tak wielkiego d\u0119bu:<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Bez armaty nie\nurwiemy nawet kawa\u0142eczka. Pozostaje nam poszuka\u0107 w \u015brodku w dziupli. Mo\u017ce\nzosta\u0142o co\u015b po burzy?<\/p>\n\n\n\n<p>Trzech \u015bmia\u0142k\u00f3w\nnie bez obaw wesz\u0142o do wielkiej szczeliny w drzewie. W \u015brodku pachnia\u0142o\nwilgoci\u0105, mchem i lasem. Odg\u0142osy krok\u00f3w by\u0142y dziwne. G\u0142uche jakby pod spodem\nby\u0142o drewno nie ziemia. Dziupla, jak ka\u017cdy otw\u00f3r w drzewie powinien si\u0119\nsko\u0144czy\u0107 ju\u017c po kilku metrach. W przypadku tego olbrzyma pewnie po kilkunastu.\nTymczasem korytarz schodzi\u0142 w d\u00f3\u0142. Im dalej ch\u0142opcy schodzili tym wi\u0119ksze zimno\nprzenika\u0142o ich cia\u0142a i wi\u0119kszy strach przeszywa\u0142 ich serca. Korytarz wygl\u0105da\u0142\njak wykopany przez jakie\u015b wielkie zwierz\u0119. Na \u015bcianach wida\u0107 by\u0142o \u015blady\npazur\u00f3w. Zrobi\u0142o si\u0119 troch\u0119 ja\u015bniej, na ko\u0144cu korytarza ros\u0142y grzyby kt\u00f3re\n\u015bwieci\u0142y zielonkawo- niebieskim \u015bwiat\u0142em. <\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Wiesz co Bolek,\nje\u015bli opowiemy komu\u015b to co widzieli\u015bmy, to nikt nam nie uwierzy \u2013 szepn\u0105\u0142\nksi\u0105\u017c\u0119.<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Mam nadzieje,\n\u017ce opowiemy Zyzio &#8211; odpowiedzia\u0142. Widzia\u0142e\u015b te straszne \u015blady pazur\u00f3w na\n\u015bcianach?<\/p>\n\n\n\n<p>Przyjaciele szli\njednak dzielnie do przodu. Nie mieli przecie\u017c wyj\u015bcia. Ca\u0142e kr\u00f3lestwo czeka\u0142o\nna ich ratunek.&nbsp; Wychodz\u0105c z ciasnego korytarza\noniemieli. Przed nimi ukaza\u0142 si\u0119 wspania\u0142y widok. Dotarli do olbrzymiej groty\npe\u0142nej wody. By\u0142a wsz\u0119dzie, s\u0105czy\u0142a si\u0119 ze \u015bcian groty i kapa\u0142a z wielkich\nsopli zwanych stalaktytami. Ca\u0142y ten ogrom deszcz\u00f3wki sp\u0142ywa\u0142 w d\u00f3\u0142 groty\ntworz\u0105c ma\u0142e kryszta\u0142owo czyste jeziorko. Na \u015bcianach srebrne i z\u0142ote \u017cy\u0142ki\nminera\u0142\u00f3w skrzy\u0142y si\u0119 w nik\u0142ym \u015bwietle grzyb\u00f3w. Olbrzymie kryszta\u0142y zwisaj\u0105ce z\nsufitu r\u00f3wnie\u017c bi\u0142y jasn\u0105 po\u015bwiat\u0105 po ciekawskich oczach. Nawet tutaj w tak nie\ngo\u015bcinnym \u015bwiatku, \u017cyj\u0105tka du\u017ce i ma\u0142e rozbiega\u0142y si\u0119 na wszystkie strony przed\nkrokami \u015bmia\u0142k\u00f3w. Zyzio, Bolek i Helcio przystan\u0119li przyt\u0142oczeni ogromem \u015bwiata\nw jaki wbrew ich woli przysz\u0142o si\u0119 zanurzy\u0107. Znale\u017ali te\u017c swoje drzewo \u017cycia.\nPo \u015brodku ma\u0142ej wysepki na \u015brodku groty ros\u0142o malutkie, rachityczne drzewko z\nkor\u0105 tak delikatn\u0105 jak pergamin. Brz\u00f3zka, z ga\u0142\u0105zkami jak trawa. <\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Jak tu zerwa\u0107\nkor\u0119 z drzewka, kt\u00f3re ledwo stoi i gdyby wia\u0142 tu wiatr pewnie dawno przewr\u00f3ci\u0142o\nby si\u0119 pod w\u0142asnym ci\u0119\u017carem &#8211; mrukn\u0105\u0142 Zyzio. By\u0142 jednak pewien, tylko jeden\nkierunek zapewni wolno\u015b\u0107 jego siostrze, rodzicom i reszcie ludzi z kr\u00f3lestwa.\n\u201eDo przodu\u201d -pomy\u015bla\u0142.&nbsp; Nie mo\u017ce si\u0119\ncofn\u0105\u0107. Musi przep\u0142yn\u0105\u0107 jeziorko, dosta\u0107 si\u0119 na wysp\u0119 i zerwa\u0107 kor\u0119. Cho\u0107by\nmia\u0142 zabra\u0107 to drzewko ze sob\u0105. \u015aci\u0105gn\u0105\u0142 buty, rozebra\u0142 si\u0119 do pasa i ju\u017c mia\u0142\np\u0142yn\u0105\u0107. Gdy z dna jeziorka wyra\u017anie spojrza\u0142 na niego jaki\u015b cie\u0144. <\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Ch\u0142opaki czy wy\nte\u017c to widzicie? \u2013 zapyta\u0142.<\/p>\n\n\n\n<p>Towarzysze nie\nzd\u0105\u017cyli odpowiedzie\u0107. Cie\u0144 znikn\u0105\u0142, a z wody zacz\u0119\u0142a wynurza\u0107 si\u0119 wielka smocza\ng\u0142owa. Zyzio lubi\u0142 smoki, ale ten stw\u00f3r chyba za bardzo nie lubi\u0142 jego.\nWszystko wskazywa\u0142o, \u017ce nie jada\u0142 tataraku jak Helcio. Mia\u0142 na to zbyt wielkie\nz\u0119by. Brakowa\u0142o tylko pazur\u00f3w i gadziego ogona. Ogon si\u0119 znalaz\u0142 tylko, \u017ce pod\nwod\u0105, a pazury z \u0142apami pokaza\u0142y si\u0119 tu\u017c przed jego g\u0142ow\u0105. \u201eTo ju\u017c koniec\nnaszej podr\u00f3\u017cy, nie uratuje rodzic\u00f3w. Po\u017cre mnie ten potw\u00f3r. Najgorsze, \u017ce jest\nstrasznie podobny do Helcia\u201d. Ledwo to pomy\u015bla\u0142, a za plecami us\u0142ysza\u0142 g\u0142os\nma\u0142ego smoka:&nbsp; <\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Mama?<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211;\nHeliofialajokuloron? \u2013 wykrzykn\u0105\u0142 uradowany wielki smok.<\/p>\n\n\n\n<p>Potw\u00f3r wyci\u0105gn\u0105\u0142\nw kierunku Helcia swoje wielkie \u0142apska i zamiast go z\u0142apa\u0107 i po\u017cre\u0107, przytuli\u0142\nz ca\u0142ej si\u0142y. Czu\u0142o\u015bciom nie by\u0142o ko\u0144ca. To by\u0142a mama naszego smocz\u0105tka.&nbsp; Ch\u0142opcy w ko\u0144cu zrozumieli czemu wszyscy\nnazywali, go Helcio lub w ostateczno\u015bci Heliodor. Jego prawdziwe imi\u0119 by\u0142o nie\ndo wym\u00f3wienia dla ludzi, a dla smok\u00f3w i owszem. Problem transportu przez zimn\u0105\nwod\u0119 rozwi\u0105za\u0142 si\u0119 sam. Smoczyca pozwoli\u0142a wej\u015b\u0107 Zyziowi na sw\u00f3j grzbiet i\nweso\u0142o machaj\u0105c pot\u0119\u017cnym ogonem szybko przewioz\u0142a go na sam \u015brodek wyspy.\nWyskoczy\u0142 na brzeg. Cel by\u0142 na wyci\u0105gni\u0119cie r\u0119ki. Drzewko okaza\u0142o si\u0119 jednak\nbardzo ma\u0142e. By\u0142 to bardziej krzaczek z poskr\u0119canymi li\u015b\u0107mi ni\u017c prawdziwe\ndrzewo. Przyjrza\u0142 si\u0119 bli\u017cej ro\u015blinie. Po\u015br\u00f3d kamieni znale\u017ali mn\u00f3stwo kawa\u0142k\u00f3w\nwyschni\u0119tej kory. Widocznie drzewo co roku zrzuca\u0142o kor\u0119, odm\u0142adzaj\u0105c si\u0119 w ten\nspos\u00f3b na wiosn\u0119. <\/p>\n\n\n\n<p>Ksi\u0105\u017ce wypcha\u0142\nkieszenie lekk\u0105 jak pi\u00f3rko kor\u0105 i czeka\u0142 na powr\u00f3t smoka. Bolek macha\u0142 ju\u017c do\nniego stoj\u0105c oparty o spory kamie\u0144 na brzegu, ciesz\u0105c si\u0119 bliskim ko\u0144cem ich\nprzygody. Zyzio wr\u00f3ci\u0142 bez wi\u0119kszych problem\u00f3w na brzeg. Tym razem nie czu\u0142\nstrachu stoj\u0105c na grzbiecie smoka. W ko\u0144cu by\u0142a to najprawdziwsza mama jego\nprzyjaciela. Helcio dla towarzystwa p\u0142yn\u0105\u0142 tu\u017c obok niego, a zimna woda nie\nprzeszkadza\u0142a mu wcale. <\/p>\n\n\n\n<p>Zrobi\u0142o mu si\u0119\nsmutno na my\u015bl, \u017ce Helcio zostanie z mam\u0105. By\u0142o to dla nich oczywiste, \u017ce po\ntak d\u0142ugiej roz\u0142\u0105ce ich zielony przyjaciel zostanie w\u015br\u00f3d swoich. Byli ciekawi\nczy tata smok, jest gdzie\u015b w pobli\u017cu, cho\u0107 nie mieli pewno\u015bci, czy by\u0142by r\u00f3wnie\ngo\u015bcinny jak mama. <\/p>\n\n\n\n<p>Nawet po latach\nkiedy przyjaciele stali na kr\u00f3lewskiej przystani to czuli zapach tych\nwodorost\u00f3w. Pami\u0119tali ten dzie\u0144 kiedy po raz ostatni \u017cegnali\u015bmy przyjaciela, a\n\u0142zy sp\u0142ywa\u0142y nie tylko po ich policzkach. <\/p>\n\n\n\n<p>Powr\u00f3t na\npowierzchni\u0119 by\u0142 wyj\u0105tkowo m\u0119cz\u0105cy, a g\u0142\u00f3d i trudy podr\u00f3\u017cy dawa\u0142y si\u0119 im\nwszystkim we znaki. Z dziupli wyszli zzi\u0119bni\u0119ci i umorusani jak borsuki z nory.\nTymczasem na polanie ju\u017c kto\u015b na nich czeka\u0142.&nbsp;\nOparta o wielki korze\u0144 sosny sta\u0142a Poliandra, a w r\u0119ku trzyma\u0142a\nkusz\u0119.&nbsp; <\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Widz\u0119 czarownico,\n\u017ce znalaz\u0142a\u015b nas bez problemu. Mo\u017ce to i lepiej bo czeka nas jeszcze d\u0142uga\ndroga do domu &#8211; powiedzia\u0142 Zyzio. Westchn\u0105\u0142 i kontynuowa\u0142:<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Wype\u0142ni\u0142em\njednak tylko cz\u0119\u015b\u0107 zadania. Znam imi\u0119 smoka, mam kor\u0119 z drzewa \u017cycia, lecz nie\nmam kwiatu krokusa.<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Kt\u00f3ry\nznajdziesz tylko w miejscu gdzie \u015bnieg topnieje &#8211; dopowiedzia\u0142a\nzniecierpliwiona Poliandra. Wycelowa\u0142a kusz\u0119 w ch\u0142opc\u00f3w i wykrzycza\u0142a:<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Ty g\u0142upcze! Nie\ninteresuje mnie krokus, albo imi\u0119 twojego smoka. Daj mi zaraz t\u0119 kor\u0119, a znowu\nzmieni\u0119 si\u0119 w pi\u0119kn\u0105 m\u0142od\u0105 dziewczyn\u0119. <\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Tego chcesz? \u2013\nzapyta\u0142 ksi\u0105\u017c\u0119.<\/p>\n\n\n\n<p>Poliandra, a\u017c\nca\u0142a si\u0119 trz\u0119s\u0142a patrz\u0105c na kawa\u0142ki drzewa, kt\u00f3re Zyzio wysypa\u0142 z kieszeni na\nziemi\u0119. \u201eWi\u0119c to jest przyczyna naszej podr\u00f3\u017cy\u201d &#8211; pomy\u015bla\u0142. <\/p>\n\n\n\n<p>Bolek jako\nbohaterski rycerz wymierzy\u0142 z \u0142uku prosto w czarownic\u0119. Krzykn\u0119\u0142a w\u015bciek\u0142a.\nKsi\u0105\u017c\u0119 jednak za\u017c\u0105da\u0142:<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Zanim we\u017amiesz\nswoj\u0105 magiczna ro\u015blin\u0119, poka\u017c nam miasto w wodzie z jeziora. Wiem, \u017ce\npotrafisz. Chce zobaczy\u0107 jak wszyscy znowu bawi\u0105 si\u0119 ze swoimi dzie\u0107mi. Ca\u0142e\nrodziny spaceruj\u0105ce nad rzek\u0105. Chce zobaczy\u0107 jak piekarz piecze chleb, a kowal\nkuje podkowy. Chc\u0119 zobaczy\u0107 miasto wolnych ludzi, a nie zniewolonych przez\ntwoje magiczne lusterka. <\/p>\n\n\n\n<p>Czarownica nie\ns\u0142ysza\u0142a ju\u017c ani s\u0142owa, zbiera\u0142a chciwie kawa\u0142ki magicznej ro\u015bliny. Nie\nprzewidzia\u0142a jednak, \u017ce ka\u017cdej drobiny z drzewa \u017cycia m\u00f3g\u0142 dotyka\u0107 tylko\ncz\u0142owiek o czystej duszy. Poliandra czyni\u0105c wiele z\u0142a na zawsze straci\u0142a swoj\u0105\ni pozosta\u0142o jej tylko oszukiwanie innych oraz natury. Tym razem matka natura\npostanowi\u0142a zabra\u0107 jej wszystko. Kiedy tylko p\u0142atek delikatnej jak papier kory\ndotkn\u0105\u0142 jej d\u0142oni nast\u0105pi\u0142a przemiana. D\u0142o\u0144 zmieni\u0142a si\u0119 w ga\u0142\u0105\u017a, nogi w\nkorzenie, tu\u0142\u00f3w i g\u0142owa w koron\u0119 drzewa. Czarownica krzycz\u0105c ze z\u0142o\u015bci\u0105\nzastyg\u0142a tak na wieki. <\/p>\n\n\n\n<p>Wraz z przemian\u0105\nwszelkie zakl\u0119cia z\u0142ej czarownicy prys\u0142y niczym ba\u0144ka mydlana. Wszyscy ludzie z\nkr\u00f3lestwa odzyskali wolno\u015b\u0107. Zyzio i Bolek wr\u00f3cili do swych dom\u00f3w, a w zamku\nodby\u0142 si\u0119 wielki bal na cze\u015b\u0107 bohaterskich ch\u0142opc\u00f3w. Najznamienitszy cukiernik\nupiek\u0142 tort, a jad\u0142a i napitk\u00f3w nie zabrak\u0142o dla wszystkich go\u015bci. Jedyn\u0105 osob\u0105\nze skwaszon\u0105 min\u0105 by\u0142 szewc, kt\u00f3ry dosta\u0142 do naprawy sto par trzewik\u00f3w po\nta\u0144cach, kt\u00f3re trwa\u0142y trzy dni i trzy noce. <\/p>\n\n\n\n<p>Min\u0119\u0142y lata.\nZyzio dor\u00f3s\u0142. Znalaz\u0142 najprawdziwsz\u0105 ksi\u0119\u017cniczk\u0119 na \u017con\u0119 i tylko czasami\nodwiedza\u0142 to s\u0142ynne miejsce na skraju lasu. Nawet okoliczni ludzie przestali\npami\u0119ta\u0107 t\u0105 histori\u0119 i tylko drzewo stanowi\u0142o dow\u00f3d ich bohaterskich czyn\u00f3w.\nHelcio nie pokaza\u0142 si\u0119 ju\u017c nigdy. Zamieszka\u0142 razem z rodzicami w jaskini. Kto\nwie, mo\u017ce wspomina\u0142 czasem swych przyjaci\u00f3\u0142 w pogoni za jak\u0105\u015b smaczn\u0105 rybk\u0105?\nMo\u017ce ur\u00f3s\u0142, zm\u0119\u017cnia\u0142 i sta\u0142 si\u0119 wielkim smokiem? Chod\u017a dla swojej mamy zawsze\nju\u017c b\u0119dzie s\u0142odkim zielonym tycim Heliofialajokuloronem. Wraz z up\u0142ywem lat co\nraz mniej ludzi wierzy\u0142o w bohaterskie czyny ch\u0142opc\u00f3w, a polank\u0119 traktowali\njako atrakcyjne miejsce na wycieczk\u0119. Mo\u017cna by\u0142o pozna\u0107 to po \u015bmieciach\nzostawionych na pami\u0105tk\u0119. Mo\u017ce tylko poza tymi, kt\u00f3rzy zim\u0105 widzieli na w\u0142asne\noczy jak \u015bnieg kt\u00f3ry pada\u0142 na t\u0105 smutn\u0105 pami\u0105tk\u0119 momentalnie zamienia\u0142 si\u0119 w\nwod\u0119. Niekt\u00f3rzy m\u00f3wili, \u017ce to ze z\u0142o\u015bci czarownicy zakl\u0119tej w \u015brodku. Nie\nznalaz\u0142 si\u0119 jednak \u017caden \u015bmia\u0142ek, kt\u00f3ry odwa\u017cy\u0142 by si\u0119 siekier\u0105 sprawdzi\u0107, czy\nto prawda. Z jakiego\u015b przecie\u017c powodu wodne ptaki omija\u0142y to miejsce z daleka,\na gniazda zak\u0142ada\u0142y po drugiej stronie jeziora. <\/p>\n\n\n\n<p>T\u0105 bajk\u0119 napisa\u0142em ja Zygmunt aktualnie kr\u00f3l, a kiedy\u015b ksi\u0105\u017ce Zyzio. Musz\u0119 si\u0119 spieszy\u0107 bo m\u00f3j ma\u0142y synek Zyziolek II prosi mnie o wy\u015bcig nad rzek\u0119. Mam jeszcze jedno drobne pytanie do ciebie drogi czytelniku. Czy znasz mo\u017ce kogo\u015b, kto patrzy ca\u0142ymi dniami w lusterko lub inny b\u0142yszcz\u0105cy przedmiot? Zastan\u00f3w si\u0119 mo\u017ce wart jest uratowania.   <\/p>\n\n\n\n<p>(c) Mariusz Byczy\u0144ski.<\/p>\n\n\n\n<p><\/p>\n\n\n\n<p><\/p>\n\n\n\n<p> <\/p>\n\n\n\n<p><\/p>\n\n\n\n<p><\/p>\n\n\n\n<p><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0 W bajkowej krainie, tu\u017c obok t\u0119czowego mostu, tam gdzie s\u0142oneczko chodzi spa\u0107, a ksi\u0119\u017cyc przeciwnie mieszka po drugie stronie \u017cy\u0142a sobie ma\u0142a dziewczynka. Martusia, bo tak mia\u0142a na imi\u0119, by\u0142a oczywi\u015bcie ksi\u0119\u017cniczk\u0105 dla swoich rodzic\u00f3w. Co ciekawe, by\u0142a r\u00f3wnie\u017c ksi\u0119\u017cniczk\u0105 dla swojej babci oraz tysi\u0105ca poddanych w zamku. Jednym s\u0142owem by\u0142a jak najbardziej prawdziw\u0105&hellip;<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":[],"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/www.byczynski.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/1"}],"collection":[{"href":"https:\/\/www.byczynski.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/www.byczynski.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.byczynski.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.byczynski.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=1"}],"version-history":[{"count":3,"href":"https:\/\/www.byczynski.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/1\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":17,"href":"https:\/\/www.byczynski.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/1\/revisions\/17"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/www.byczynski.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=1"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/www.byczynski.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=1"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/www.byczynski.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=1"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}