Dawno, dawno temu, za górami, za lasami żyły sobie Amazonki. Każda z nich miała łuk, strzały i plakat „Man of the Year 2000” – czymś w końcu trzeba się podcierać w dżungli.
Amazonki spotykały się tylko raz w miesiącu i to wyłącznie w celu wymiany poglądów.
Przykładowe tematy spotkań:
Jak strzelać, co by ustrzelić.
Dzida bojowa twoją przyjaciółką.
Strzała – nie mech, da się jej użyć jeszcze raz.
Kto się boi wilka.
Każda z nich była niezależna, zgodnie z zasadą: nie masz testosteronu, to chociaż go udawaj. Uroda nic to, doktorat nic to – jeno niezależność od mężczyzn.
Amazonki żyły sobie świetnie. Każda zajmowała kawałeczek lasu, starając się nie wchodzić reszcie w drogę. Czasami wymieniały się przepisami na tort urodzinowy lub zupę z dyni.
Życie literackie kwitło poprzez wpisy na drzewach granicznych, czyli takich, które nie należały do nikogo. Wpisy wyrażały prawdziwe poglądy, nieobjęte polityczną poprawnością tudzież religią:
– „possała bym ci czarnuchu” (wpis wielbicielki wolnej miłości),
– „sprzedam kołczan, nieużywany” (ten wpis dał początek Allegro),
– „wyszłam na pogrzeb, zaraz wracam”,
– „kocham Tomka – Krysia” (ten napis został zamazany przez amazońską inkwizycję).
Tak mijały dni i godziny na „fizdrygałkach” i „krotochwilach”. Amazonki wcierały kremy przeciw starzeniu, a mężczyźni z coraz większą chcicą trzymali się na obrzeżach lasu pod groźbą utraty instrumentu.
Wtedy zjawił się On. Wielki, na dwa metry chłop, co się nie bał wejść między wódkę a zakąskę, bo nie wiedział, co czyni.
Pani Natura, też amazonka, obdarzyła go wielkim ciałem i wyjątkowo małą empatią. W dupie miał cały świat, a kobiety miał też w dupie, jako że kobiety – pomimo ich protestów – też do świata zaliczają się.
Herkules, bo tak nazwał go tatuś na trzydniowej popijawie u wujka Hefajstosa, miał pewien plan na życie. Głównym punktem planu była niezależność od kobiet.
Biedny Herki sam nie wiedział, co to te kobiety są, ale tatuś wpoił mu odpowiedni stosunek do nich, zanim je poznał. Trudno zatem nazwać Herkulesa mizoginem, skoro kobiety znał raczej z opowieści, a tatuś swoje zrobił, sącząc jad do jego dopiero co powstałej duszy.
Herki, amator mocnego pierdolnięcia i wódki czystej, uwielbiał szarady i zagadki. Im większa zagadka, tym większy fun. Kupował krzyżówki horyzontalne, wertykalne, raz nawet kupił krzyżówkę „wir” – do czasu, aż odkrył, że kioskarz nie wysyła wyników, tylko nabija sprzedaż poprzez niecne praktyki sprzedażowe.
Zaczynając zdanie od „więc”.
Więc kiedy spotkał Harpię – pół kobietę, pół lwa – przy bramce do lasu z tabliczką: „odpowiedz na moje pytanie, a skosztujesz”, zatarł rączki, będąc pewnym wygranej.
Harpia zapytała:
– Jak długo trwa ciąża bakterii?
Herki potarł brodę.
– Bakteria nie zaciąży, bo jest obojniakiem.
Harpia zbladła i wyobraziła sobie, że ktoś odpowie na pytanie i posiądzie kluczyk do jej sutry.
Herki uśmiechnął się w ramach gry wstępnej. Harpia zadała pytanie drugie:
– Jak wygląda biedronka z drugiej strony?
Herki odpowiedział pyszałkowato:
– Biedronka z drugiej strony ma sześć nóżek, ryjek i dwie brzydkie czułki.
Harpia zbladła. Zdążyła się już przekonać do myśli, że ktoś po czterystu latach w końcu jej skosztuje, a tu taka pomyłka.
Harpia odpowiedziała zgodnie z prawdą:
– Biedronka po drugiej stronie ma podjazd dla tirów i śmietniki.
– Teraz cię zjem, Herkulesie, synu ojca z Olimpu, i zakąszę ogórkiem, jakbyś zaczepił się sprzączką od spodni o me gardło.
Herki wiedział, że albo się obroni, albo zginie, zeżarty przez Harpię, i tatuś nie pomoże.
– Droga Harpio, pytanie było tendencyjne. Czy jeśli dam ci to, czego chcesz, to mnie puścisz?
Harpia podrapała się o pióropusz z piór i wydała werdykt:
– Dawaj, czego chcę, Herkulesie.
Harpia była pewna, że Herkules nie odpowie na pytanie. No, sama nie wiedziała, czego chce. Poskakała na jednej nodze, zaśmiała się złowieszczo:
– Jesteś mój, co do kosteczki wpierdolę cię „saute”.
Herki przełknął ślinę, zrobił teatralne „gul” i powiedział:
– Chciałabyś mieć faceta, który by cię drapał po pleckach, przynosił kwiaty i pamiętał o rocznicy ślubu. Chciałabyś, aby w łóżku było twardo i za włosy, a jednocześnie namiętnie. Chciałabyś, żeby opowiadał fizdrygałki i zarabiał krocie. Chciałabyś, żeby codziennie bułki od piekarza nosił.
Harpia jęknęła cichutko i odleciała, zostawiając bramkę do parku pustą.
Herki wygrał i od razu posmutniał. Pierwsza kobieta, którą zagadał, uciekła, a przecież to miała być gra wstępna. Jakże uprawiać seks samemu – przecież nawet wujek Onan miał do tego dwóch: rękę i siebie.
Poszedł zatem dalej. Pierwsza przeszkoda pokonana, Harpia zagadana.
Poszedł dalej na polankę brzózek, gdzie spotkał drag queen, i zapłakał.
– Jakże to, przebierasz się za kobietę, huncwocie, i kusisz?
Drag queen odpowiedziała ludzkim głosem:
– Jeśli znajdziesz mój pantofelek, to zabiorę cię w podróż bez trzymanki. Znajdź pantofelek, a zobaczysz. Będą bicze wodne bez wody.
Herki zapłakał.
Będąc zagadywanym jeszcze wiele razy przez różne postacie, nie dał się. Twardy był niczym granit. Twardy niczym chęć poznania Amazonki. Twardy niczym zestaw speleologa.
Pozostał w naszej pamięci Herkules – pierwszym mężczyzną, który zbliżył się do kobiety.
Koniec.